Białko roślinne versus zwierzęce

facebooktwitterpinterest

why_i_stopped_being_a_vegetarian

Główna różnica pomiędzy białkiem roślinnym a zwierzęcym to ich profil aminokwasowy. To właśnie ten profil dyktuje tempo, w jakim dostarczone aminokwasy zostaną wykorzystane przez organizm. Białko zwierzęce jest, oczywiście, bardziej zbliżone do naszego, w związku z czym jest łatwiej i szybciej dostępne, co umożliwia organizmowi przeprowadzenie reakcji syntezy z pełną prędkością.

Reputacja białka roślinnego została w pewnym stopniu narażona na szwank ze względu na niekompletny profil aminokwasowy. Jednak gdy uzupełnimy brakujące aminokwasy, uzyskamy dokładnie taką samą reakcję, jak w przypadku białka zwierzęcego. Tezę tę potwierdził znany amerykański lekarz i weganin, dr T. Colin Campbell, w prowadzonych przez siebie badaniach laboratoryjnych, które były potem wielokrotnie potwierdzane przez innych naukowców na przestrzeni lat.

Niektóre różnice w profilach białka zwierzęcego i roślinnego dotyczą stosunku argininy do lizyny, co okazuje się czynnikiem predykcyjnym w zakresie reakcji tkanek. Białko zwierzęce posiada większe stężenie siarki zawierającej aminokwasy, które są metabolizowane do kwasotwórczych metabolitów. W rezultacie, zachodzi konieczność poprawienia nieco obniżonego pH dzięki takim „buforom” jak wapń, który pomaga osłabić negatywny wpływ tych kwasów – na niekorzyść gospodarza.

Jednak to nad czym naprawdę warto się zastanowić to nie wyższość jednego białka nad drugim, ale skutki „białkowej kultury”, która opanowała Zachód. Uważa się bowiem, że białko zwierzęce jest najważniejszym składnikiem odżywczym w diecie człowieka. Diety wysokobiałkowe od lat uważane są za najskuteczniejsze, mimo iż często niebezpieczne dla zdrowia. Nie jest to bynajmniej wiadomość wyssana z palca, ale potwierdzona licznymi badaniami prowadzonymi w tym zakresie. Przykładowo, dr Campbell opisuje swoje obserwacje z Filipin, gdzie dieta bogata w białko zwierzęce miała związek z nowotworem wątroby, podobnie jak wprowadzenie kazeiny do diety szczurów laboratoryjnych w Indiach.

Wszystkie te spostrzeżenia można znaleźć w książce pt.” The China Study” dr. Campbella, która została wydana w USA w 2005 roku i dosłownie zatrzęsła ówczesnym światem medycznym. Ponad 417 stron wyników badań, dogłębnych analiz, obserwacji i argumentów kwestionujących dotychczasowe „fakty” w zakresie dietetyki i żywienia człowieka. Książkę wydano dzięki współpracy Uniwersytetu Cornell, Uniwersytetu Oksfordzkiego i Chińskiej Akademii Medycznej, a jej główną tezą było proste, acz niezwykle błyskotliwe stwierdzenie, że obecne zalecenia żywieniowe nie mogą być słuszne, skoro 1/3 dorosłych Amerykanów jest otyła, jedna na trzynaście osób ma cukrzycę, a choroba serca zabija co trzeciego obywatela USA. A co ciekawsze, obecnie dietetyka przeżywa prawdziwy rozkwit i ludzie przykładają tak wielką wagę do żywienia, jak nigdy. Niestety, bynajmniej nie znajduje to odzwierciedlenia w stanie zdrowia.

Dlaczego tak się dzieje? Według dr. Campbella  białko zwierzęce sprzyja rozwojowi nowotworów. Badania na zwierzętach pokazały niezwykle intrygującą zależność, a mianowicie udowodniono, że można dosłownie sterować rozwojem komórek rakowych poprzez zwiększanie lub zmniejszanie ilości kazeiny, głównego składnika mleka krowiego (często również spotykanego w odżywkach białkowych dla sportowców), w diecie. Dr Campbell wykazał, że spośród wszystkich chemicznych czynników rakotwórczych badanych w ramach programów rządowych – z wykorzystaniem tradycyjnych kryteriów do określania czynników rakotwórczych – kazeina (i z dużą dozą prawdopodobieństwa większość pozostałych produktów białkowych pochodzenia zwierzęcego) okazała się najniebezpieczniejsza. Co więcej, zespołowi dr. Campbella udało się w te sposób wywołać „eksperymentalną” postać nowotworu (sic!).

Badania są w 100% wiarygodne, ponieważ obejmowały 367 zmiennych, 65 regionów w Chinach i 6,500 badanych (wcześniej prowadzono je przez wiele lat na zwierzętach, potem na ludziach). Po ich ukończeniu, naukowcy uzyskali ponad 8,000 statystycznie istotnych powiązań pomiędzy stylem życia, dietą a chorobami. Dr Campbell udowodnił, że ludzie spożywający dietę opartą w dużej mierze na produktach pochodzenia zwierzęcego częściej borykali się z chorobami przewlekłymi. Z kolei dieta obfitująca w produkty roślinne okazała się najzdrowsza.

Do podobnych wniosków doszło wiele innych naukowców, m.in. dr Caldwell B. Esselstyn, amerykański chirurg i mistrz olimpijski w wioślarstwie. Dr Esselstyn leczył 18 pacjentów ze zdiagnozowaną chorobą wieńcową za pomocą diety roślinnej. Dzięki wprowadzeniu pełnowartościowych pokarmów roślinnych, choroba nie tylko przestała postępować, ale u 70% pacjentów stwierdzono rozszerzanie się światła tętnic wieńcowych. Podobne rezultaty uzyskał inny lekarz, dr Dean Ornish, z Akademii Medycznej przy Uniwersytecie Harvarda.

Oczywiście, choroba wieńcowa to tylko jeden z przykładów chorób wiążących się ze spożywaniem produktów zwierzęcych. Do listy możemy także śmiało dorzucić choroby autoimmunologiczne, otyłość i cukrzycę. Najnowsze doniesienia Amerykańskiego Stowarzyszenia Diabetologicznego (kwiecień 2014) pokazują, że osoby, których dieta opiera się głównie na produktach zwierzęcych częściej chorują na cukrzycę. Naukowcy przyjrzeli się uczestnikom badania EPIC (Europejskie badanie prospektywne: nowotwory a żywienie) i odkryli, że zwiększona ilość białka zwierzęcego w diecie zwiększa prawdopodobieństwo cukrzycy aż o 22%. Na każde dodatkowe 10 gramów białka, ryzyko rosło o 6%.

Reasumując, białko zwierzęce posiada kompletny profil aminokwasowy, ale oznacza to także, że organizm musi podjąć większy wysiłek, by je odpowiednio strawić. W związku z czym metabolizm spowalnia się, a energię, którą ciało mogłoby przeznaczyć na procesy regeneracyjne przeznacza na trawienie białka. Nie wspominając już o tym, że białko zwierzęce działa pro-zapalnie ze względu na zawartość kwasu arachidonowego. Przewlekłe stany zapalne mogą prowadzić do osłabienia układu odpornościowego, alergii, chorób serca, nerek, problemów skórnych, zatrzymania spadku wagi, a także rozwoju nowotworu.

Dodatkowo, warto zaznaczyć, że białko wcale nie jest potrzebne w tak wielkich ilościach, jak nam się wydaje. Prostym przykładem jest noworodek, który przez pierwszy okres życia do prawidłowego rozwoju potrzebuje mleka matki, a to zawiera raptem 5% białka.

Produkt

Kalorie

Białko

Węgle

Tłuszcz

Woda

#1 Suszone pomidory

258

14%

56%

2%

28%

#2 Kiełki sojowe

125

13%

9%

7%

71%

#3 Głąbigroszek

148

12%

28%

1%

59%

#4 Kiełki soczewicy

106

9%

22%

0%

69%

#5 Fasola limeńska

132

8%

25%

0%

67%

#6 Garlic

149

6%

33%

0%

61%

#7 Sushi Nori

306

6%

81%

0%

13%

#8 Liście winogron

93

6%

17%

1%

76%

#9 Zielony groszek

77

5%

14%

0%

81%

#10 Succotash

115

5%

24%

1%

70%

#11 Korzeń Wasabi

109

5%

24%

0%

71%

#12 Grzyby Portabella

35

4%

5%

0%

91%

#13 Szpinak

34

4%

5%

1%

90%

#14 Kiełki lucerny

23

4%

2%

1%

93%

#15 Groch i cebula

70

4%

14%

0%

82%

#16 Białe grzyby

44

4%

6%

0%

90%

#17 Brokuły odmiana chińska

33

4%

3%

0%

93%

#18 Grzyby słomiane

32

4%

5%

0%

91%

#19 Kiełki brokułu

41

4%

8%

0%

88%

#20 Balsamka ogórkowa

34

4%

7%

0%

89%

#21 Groszek strączkowy

52

4%

9%

0%

87%

#22 Grzyby Shiitake

48

3%

8%

0%

89%

#23 Grosz i marchew

53

3%

11%

0%

86%

#24 Świeża rzepa

29

3%

5%

0%

92%

#25 Kukurydza

108

3%

25%

1%

71%

#26 Boczniak ostrygowaty

43

3%

6%

0%

91%

#27 Jarmuż

50

3%

10%

0%

87%

#28 Karczoch

47

3%

11%

0%

86%

#29 Szczypior

30

3%

4%

1%

92%

#30 Szparagi

24

3%

4%

0%

93%

#31 Brokuł

28

3%

5%

0%

92%

#32 Kalafior

32

3%

6%

0%

91%

#33 Kapusta pastewna

36

3%

7%

0%

90%

#34 Pietruszka naciowa

36

3%

6%

1%

90%

IMG_1155

Źródło:

Podobne artykuły:

Dodaj komentarz