Detoks – hit czy kit?

facebooktwitterpinterest

detox-diets-debunked-foar494Kiedyś słowo „detoks” budziło raczej negatywne skojarzenia, przywodząc na myśl alkoholików i narkomanów leczących się z uzależnień. Nikt nie chciał być na detoksie i nikomu nie przyszło do głowy, że detoks może kiedykolwiek stać się modny. A jednak. Ameryka absolutnie oszalała na punkcie różnego rodzaju detoksów, które rzekomo mają oczyścić nie tylko ciało, ale także umysł. Hollywoodzkie gwiazdy zachwalają soki owocowo-warzywne, głodówki, podejrzane mieszanki z pieprzu i kofeiny. Moda na detoksy rozprzestrzenia się powoli na cały świat. Brzmi cudownie w teorii, w praktyce jest pełna nieścisłości.

Czy nasze ciało rzeczywiście jest tak zanieczyszczone toksynami? Czy nie potrafi samo się oczyścić bez tygodniowego „surwiwalu” na samych sokach lub głodówkach? Do czego zatem służy wątroba?

Współczesne strategie marketingowe opierają się na przekonywaniu potencjalnego konsumenta, iż jego ciało jest pełne defektów zagrażających nie tylko – bądź co bądź subiektywnemu – poczuciu estetyki, ale również zdrowiu, a nawet życiu. Musimy stosować tony kremów na każdy kawałek skóry na ciele, do tego toniki, sera, maseczki, potem korektory i pudry, by skutecznie zamaskować wszelkie niedoskonałości i uzyskać „idealną” twarz rodem z Photoshopa. Podobnie jest ze zdrowiem. Każda dolegliwość, nawet taka która dolegliwością de facto nie jest wymaga odpowiedniego leku. Amerykańskie apteki przypominają nasze polskie hipermarkety – jeden korytarz to same tabletki przeciwbólowe, potem kolejny poświęcony lekom na stawy, bezsenność i masę innych bolączek, o których istnieniu pewnie byśmy nawet nie wiedzieli, gdyby nie tak bogaty wybór medykamentów mających im zaradzić. Wybór multiwitaminy to nie lada wyzwanie, ponieważ zatrzęsienie marek, kolorowych słoiczków, tubek, cukierków, żelków jest tak wielki, że naprawdę nie wiadomo, co wybrać. A witamina C jest jedna, jakby się jej nie opakowało i nie nazwało. Oczywiście, mam na myśli naturalną witaminę C.

Podobnie sytuacja wygląda z detoksami. Producenci specjalnych mikstur lub kolejni dietetyczni guru wmawiają nam, że nasze ciało jest pełne zalegających toksyn, które wcześniej lub później nas zabiją. Jedynym ratunkiem jest „oczyszczenie” organizmu dzięki piciu soków warzywnych, najlepiej zakupionych w uprzednio sproszkowanej formie od spółki X czy Y. Nic dziwnego, że ludzie dają się przekonać, ponieważ idealna czystość – zarówno fizyczna jak i mentalna – to niesamowita cnota. Można odnieść wrażenie, że życie współczesnego człowieka przebiega w dużej mierze na walce z brudem. Kupujemy coraz więcej detergentów do kuchni, toalety, odkażamy sypialnie, odzież, w torebce nosimy chusteczki antyseptyczne, a twarz myjemy mechanicznymi szczoteczkami, by „jeszcze lepiej pozbyć się zanieczyszczeń”. Z kolei w Tokio na porządku dziennym jest podróżowanie po mieście w masce chirurgicznej. Do tego pojawia się jeszcze groźba GMO, mięsa zawierającego hormony i antybiotyki oraz warzyw nafaszerowanych pestycydami. Nic dziwnego, że perspektywa całkowitego oczyszczenia organizmu brzmi kusząco.

O ile nie wierzę w długotrwałe i cudowne efekty komercyjnych diet-detoksów, o tyle przyznaję, że za pomocą odpowiednio ustalonego jadłospisu można w pewnym sensie oczyścić organizm i poprawić jakość trawienia. Na przykład, usuwając niektóre składniki z diety przy stwierdzonej nietolerancji pokarmowej albo wprowadzając suplementację probiotykami w przypadku wyjałowionego z bakterii organizmu. Probiotyki poprawiają sprawność układu odpornościowego i sprawiają, że więcej składników odżywczych dostaje się do organizmu. Dzięki temu często eliminują też problem wzdęć i gazów. Ich działanie „oczyszczające” polega na stabilizowaniu flory bakteryjnej i pozbywaniu się wirusów oraz bakterii powodujących różne schorzenia organizmu. Ponadto, badania pokazują, że probiotyki mogą chronić komórki jelit przed chorobami o podłożu genetycznym i zmieniać równowagę pH jelita, co przyczynia się do ograniczenia zjadliwych wirusów i wzmocnienia przyswajalności minerałów. Naturalne probiotyki występują np. w tempeh i miso. Są jeszcze prebiotyki, czyli substancje nie podlegające trawieniu, które pobudzają florę bakteryjną w jelicie grubym do produkcji cennych i wartościowych dla całego organizmu bakterii. Najwięcej jest ich m.in. w siemieniu lnianym, cebuli, czosnku, bananach, cykorii, porach, szparagach.

Detoks może więc spowodować tymczasowy spadek wagi i przypływ energii, jeśli niezdrowe, wysoko przetworzone pożywienie zastąpimy zdrowymi i naturalnymi produktami. Ten sam efekt pojawia się bardzo często u osób przechodzących na dietę wegańską. Zaczynają jeść więcej warzyw, owoców, pić więcej wody na skutek zwiększonej ilości błonnika, dzięki czemu ciało zaczyna się w naturalny sposób regenerować i oczyszczać. Błonnik działa jak absorbent, który ogranicza wchłanianie toksyn i metali ciężkich do organizmu, a według niektórych badań może nawet ułatwiać wydalanie substancji rakotwórczych, takich jak azotyny, które wiązane są np. przez pektyny. Ponadto, pomaga także w usuwaniu kwasów żółciowych, a wiążąc jony sodu wspomaga wymianę kationów w jelitach i utrzymanie równowagi jonowej. Z kolei woda usprawnia funkcjonowanie wątroby, naturalnego filtru organizmu, choć tłuszczu raczej nie wypłucze. Poza tym bez wody człowiek jest w stanie przetrwać raptem kilka dni, podczas gdy bez pożywienia kilka tygodni, a nawet miesięcy. To doskonale obrazuje, jak bardzo potrzebne jest nam prawidłowe nawadnianie organizmu.

Warzywa i owoce, tak częste w „detoksach”, oprócz tego, że stanowią najlepsze źródło witamin i minerałów, wykazują również działanie przeciwrakowe (zwalczają szkodliwy wpływ mutagenów i substancji rakotwórczych ). Na przykład, kwas glukarowy, obecny przede wszystkim w jabłkach i brokułach, może faktycznie pomóc usunąć z ciała substancje powodujące nowotwory. Z kolei brukselka, kapusta i kiełki fasoli pomagają blokować negatywne działanie β-glukuronidazy, substancji która – według niektórych badań – może działać rakotwórczo.

Wiele diet oczyszczających to tak naprawdę diety wegańskie tylko, że ze względu na rzekomą trudność w utrzymaniu ich przez cały czas, są zalecane jedynie tymczasowo, by choć trochę „odtruć” organizm. Poniżej lista najlepszych i najskuteczniejszych produktów „detoksujących”. Smacznego! J

Brokuły, kalafior, kapusta, kalarepa, brukselka, jarmuż, boćwina, szpinak, cebula, por, czosnek, szczypior, pomarańcza, mandarynka, kantalup, brzoskwinia, nektarynka, grejpfrut, cytryna, jagody, mango, papaja, kiwi, czereśnie, śliwka, arbuz, czerwone winogrono, jabłko (czerwone), morela, ananas, pomidor, papryka, czerwony pieprz, marchew, kukurydza, dynia olbrzymia, słodki ziemniak, oliwki, orzechy, siemię lniane, nasiona babki indyjskiej, nasiona chia, olej z oliwy (extra virgin)

Źródło:

Magazyn „FitnessRX” (kwiecień 2014, vol. 13, nr 2)

http://www.punktzdrowia.pl/dieta-i-odchudzanie/dieta-do-syta

http://zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,105912,14480346,Prebiotyki.html

Podobne artykuły:

Dodaj komentarz