Dolce & Vegan

facebooktwitterpinterest

Dolce & Vegan
Ul. Finlandzka 12 a
Warszawa
https://www.facebook.com/dolceandvegan

Lokal mieści się na Saskiej Kępie, trochę na uboczu, więc bez mapki można nie trafić za pierwszym razem. Zajmuje stosunkowo niewielką powierzchnię, z iście wegańsko-hipsterskim wystrojem. Widać, iż duża część dekoracji pochodzi z tzw. „odzysku”. Generalnie nie mam nic przeciwko temu i dobry vintage może wyglądać znacznie ciekawiej niż najnowocześniejsze umeblowanie. Jednak to, co mnie uderzyło to pewnego rodzaju niedbałość. Ogródek ze stolikiem przy wejściu sprawiał wrażenie lekko zapuszczonego, a toaleta chyba niekoniecznie przeszłaby test SANEPIDu, zwłaszcza, że brakowało mydła…

Fajnym rozwiązaniem była natomiast ogromna czarna tablica, na której wypisano menu. Tekstu jest tam jednak dość sporo (bo nie tylko samo menu), więc na pierwszy rzut oka trudno się połapać. Tak czy siak, miła pani wszystko spokojnie wyjaśnia, a prócz tego funkcjonuje normalna karta dań w formie papierowej, więc zamówić się da. ☺

Jedzenie przeciętne. Sałatka sezonowo składała się z poszatkowanej kapusty, nasion słonecznika, wędzonego tofu i sosu przypominającego sos sojowy. Do tego niezbyt świeże białe pieczywo. Nic wyszukanego, ale generalnie w porządku. Vegeszejk troszkę bez smaku, ale przynajmniej nie ma wątpliwości, że składa się tylko z tych składników, które zostały wypisane w menu. Głównym daniem tejże kawiarni są albo naleśniki albo pierogi. Wybrałam te drugie i znowu bez rewelacji.  Pierogi brokułowe, jak najbardziej zjadliwe, ale trochę mdłe i, co tu dużo mówić, na kolana nie powaliły.  Znacznie lepsze okazały się te z soczewicą. Natomiast dużym zaskoczeniem były ciasta. Naprawdę smaczne! Zamówiłam czekoladowe z masłem orzechowym i muszę przyznać, że było bardzo, bardzo dobre. Ciasteczko owsiane trochę gorsze, ale generalnie też w porządku.

Ogólnie lokal mocno przeciętny. Mocną stroną są niewątpliwie wspaniałe desery oraz miła i sprawna obsługa. Nie wiem też, jak wygląda sytuacja z lokalami wegańskimi po tej stronie Wisły, ale być może to jedyne takie miejsce, więc nie ma co narzekać. 😉 Generalnie uważam, że warto byłoby jeszcze dopracować recepturę pierogów, pomyśleć o jakichś przyprawach, tak by smak był intensywniejszy. Niestety, polskie restauracje/bary wegańskie nie myślą jeszcze w tych kategoriach, tak jakby sam fakt, że coś jest wege był wystarczający dla potencjalnego klienta. Być może dla niektórych jest, ale po zwiedzeniu paru wegańskich miejsc w innych krajach wiem, że dania te mogą być naprawdę przepyszne i spokojnie wygrywać ze swoimi mięsnymi odpowiednikami.  Tak więc, nie zadowalajmy się byle czym i dążmy do doskonałości! ☺

Podobne artykuły:

Dodaj komentarz