Zalety fasoli

facebooktwitterpinterest

Red beans in yellow bowl

Fasola jest przez wielu niedoceniana, głównie ze względu na fakt, iż może powodować wzdęcia. Dodatkowo, panuje mylne przekonanie, że białko pochodzenia roślinnego nie jest tak wartościowe jak to dostarczane z mięsa. Natomiast badania naukowe jednoznacznie pokazują, że fasola opóźnia proces starzenia się organizmu ze względu na dużą zawartość przeciwutleniaczy, obniża ciśnienie krwi i poziom cholesterolu, zapobiega rozwojowi komórek nowotworowych, ogranicza apetyt tym samym sprzyjając odchudzaniu, zwiększa poziom energii, poprawia florę bakteryjną jelit i działa przeciwgrzybiczo. Jak widać, zalet jest naprawdę sporo, więc warto wprowadzić fasolę do codziennej diety.

Zajmijmy się więc wszystkimi jej korzyściami po kolei. Na początek – zapobieganie starzeniu się organizmu. Na pewno wielu z Was słyszało o znakomitym działaniu czerwonego wina, które zawiera duże ilości przeciwutleniaczy, a wśród nich ten najsilniejszy, czyli resweratrol. Resweratrol zwalcza wolne rodniki, które nie tylko uszkadzają komórki DNA powodując starzenie się skóry, ale także mogą prowadzić w nadmiarze do chorób układu sercowo-naczyniowego, układu nerwowego, mózgu i rozwoju nowotworu. Antyoksydant ten jest syntezowany przez rośliny w odpowiedzi na infekcje grzybicze lub pod wpływem silnego stresu, np. uszkodzenia tkanki, nadmiernego promieniowania UV lub niedoboru wody.

Mało kto wie jednak, że resweratrol występuje również w niektórych odmianach fasoli i to w takich proporcjach, jak w czerwonym winie. Najwyższe stężenie tego antyoksydantu można znaleźć w czarnej fasoli i soczewicy. Jednak nie chodzi tylko o sam resweratrol. Fasola zawiera także inne silne przeciwutleniacze, które potrafią blokować niektóre enzymy – glukozydazy i lipazę trzustkową, które prowadzą do tycia i cukrzycy.  Najwięcej tych antyoksydantów znajduje się w fasoli mung i aduki.

Fasola działa przeciwgrzybiczo również w przypadku ludzi. Chroni przed drożdżycą jelit, którą powoduje m.in. spożywanie dużych ilości wysoko przetworzonego jedzenie, stosowanie antybiotyków i antykoncepcji doustnej oraz stresujący tryb życia. Drożdżyca osłabia układ odpornościowy i przyczynia się do powstania substancji toksycznych w organizmie, które dodatkowo nasilają stany zapalne. Składniki występujące w fasoli eliminują grzyby i chronią przed infekcjami o podłożu grzybiczym. Prawidłowa flora bakteryjna jest bowiem konieczna do utrzymania prawidłowej pracy układu odpornościowego, regeneracji skóry i przemiany materii. Bakterie naturalnie występujące w naszym organizmie są potrzebne, ponieważ produkują krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe, które sprzyjają gojeniu się błony śluzowej jelita i tym samym obniżaniu ryzyka zachorowania na raka jelita grubego.  Co prawda, kwasów tych możemy sobie też dostarczyć wraz z pożywieniem (np. kokos), jednak zdecydowana ich większość (maślan, octan i propionian) jest produkowana przez bakterie jelitowe, gdy otrzymają odpowiedni rodzaj błonnika z fasoli.  W związku z tym, nie ma co się obawiać wzdęć, ponieważ regularne spożywanie fasoli zapewnia zdrową florę bakteryjną jelit i wspomaga pracę układu trawienia.

Dodatkowo, fasola działa przeciwnowotworowo, znacząco ograniczając ryzyko nowotworu piersi, prostaty, wątroby, jelita grubego i żołądka. Wyciąg z fasoli – IP6 – jest obecnie badany pod kątem zastosowania jako jeden ze składników w lekach na raka. Ponad osiem badań udowodniło także, że fasola włączona na stałe do diety poprawia ciśnienie krwi. Wszystkie te badania jednoznacznie wykazały, iż regularne spożywanie tejże rośliny strączkowej zdecydowanie obniża ciśnienie skurczowe (górna wartość) i rozkurczowe (dolna wartość). Najlepsze wyniki dawało włączenie fasoli pinto, białej, odmiany północnej, czarnej, a także grochu. Dodatkowo, fasola obniża poziom cholesterolu. Wystarczy jedna porcja fasoli dziennie, by obniżyć poziom złego cholesteroli LDL aż o 25%!

Fasola jest także niezastąpioną rośliną, jeśli chodzi o utrzymanie prawidłowej masy ciała. Badania pokazują, że skutecznie hamuje apetyt i zmniejsza zachcianki na słodycze lub słone przekąski między posiłkami. Przeprowadzono pewne badanie na 42 osobach, które przez okres 12 tygodniu spożywały dziennie około 113 g ciecierzycy. Pod koniec eksperymentu, badania w sposób naturalny mniej chętnie sięgali po dodatkowe przekąski. Co więcej, zdecydowanie poprawiła się u nich praca jelit i ogólnie całego układu trawiennego; znikło wiele dolegliwości, z którymi wcześniej mieli problemy. Również sama po tygodniu stosowania wegańskiej diety wysokobiałkowej, w której królują rośliny strączkowe, zaobserwowałam u siebie dużo lepszą przemianę materii i wbrew temu, co można by sądzić, wzdęcia zmniejszyły się (!). Brzuch jest płaski praktycznie od rana do nocy, a uczucie sytości znacznie dłuższe niż przy diecie wysokowęglowodanowej, na której było de facto o wiele więcej kalorii.

Z kolei inne badanie pokazało, że u 35 otyłych mężczyzn na skutek diety bogatej w fasolę doszło do znacznego spadku masy ciała, obniżenia poziomu cholesterolu i ciśnienia krwi, a także zwiększenia energii (w okresie 8 tygodni).

Jest jednak i druga strona medalu, o której należy tutaj wspomnieć. Niektórzy uważają, że fasola zawiera fitotoksyny, które mogą podrażniać jelita, przyczyniać się do rozwoju chorób autoimmunologicznych, a także ograniczać przyswajalność składników odżywczych w organizmie. Zwolennicy diety paleo są również zdania, że nasi przodkowie nie jedli roślin strączkowych, w związku z czym są one dla nas nienaturalne. Zdecydowanie naturalniejsze jest przecież jajko kury hodowlanej lub mięso współczesnej krowy lub świni. 😉 Jednak jak wynika z publikacji „Stable isotope based diet reconstructions of Turkana Basin hominins” (Cerling TE, MAnthi FK, Mbua EN et al., PubMed Central, 3 czerwca 2013 r.) ludzie spożywali zboża i rośliny strączkowe przynajmniej 1,2 mln lat temu, co oznacza, że nasz organizm miał wystarczająco dużo czasu, by się przyzwyczaić do ich prawidłowego trawienia. Wystarczy bowiem 200 lat, by doszło do takiej adaptacji („Receont acceleration of human adaptive evolution. Proceedings of the National Academicy of Sciences”, Hawks J., Wang E.T., Cochran G.M. et al.). A jeśli weźmiemy pod uwagę najnowsze osiągnięcia z zakresie epigenetyki (dziedziczność pozagenowa), to staje się jasne, iż określona dieta jest w stanie zmodyfikować nasze geny w tak krótkim czasie, jak okres naszego życia (!). To kolejny argument przemawiający za tym, że dieta paleo nie ma większego sensu i została stworzona na bardzo wątłych podstawach.

Wróćmy jednak do fitotoksyn. Fasola nie posiada zbyt wielu naturalnych związków chemicznych, które pełniłyby funkcje obronne, takie jak szczawiany, lecytyna, fityniany czy saponiny. Dlatego też potrzebne są fitotoksyny chroniące pełne wartości odżywczych nasiona rośliny strączkowej przed zjedzeniem przez owady lub zniszczeniem przez grzyby. Jednak należy pamiętać, że fitotoksyny nie są obecne tylko i wyłącznie w fasoli, ale również w jarmużu, nasionach chia, pietruszce, szpinaku, kokosie, czekoladzie, migdałach, marchwi, kawie i brokułach. Co więcej, można je znaleźć również w… mięsie! Zarówno zwierząt hodowlanych, jak i w dziczyźnie, ponieważ zwierzęta żywią się roślinami zawierającymi takie związki chemiczne. Fasola nie jest więc tutaj żadnym wyjątkiem. Tak naprawdę, aby całkowicie wyeliminować fitotoksyny należałoby spożywać dietę opartą wyłącznie na syntetycznych, przetworzonych produktach, co z oczywistych względów nie byłoby najlepszym rozwiązaniem. Warto też wspomnieć, że IP6, o którym była mowa powyżej w kontekście działania przeciwnowotworowego, to właśnie fitotoksyna.

Kwas fitowy to główny składnik przeciwżywieniowy występujący w roślinach strączkowych. Nazwa trochę myląca i budząca niezbyt pozytywne skojarzenia. Składniki przeciwżywieniowe sprawiają, że organizm przyswaja mniej substancji odżywczych, ale bynajmniej nie zabiera ich z organizmu. Na przykład, porcja fasoli adzuki zawiera 150 mg magnezu, przy czym 145 mg nie zostanie przyswojone ze względu na składniki przeciwżywieniowe. Nie jest więc to duża różnica, którą należałoby się przejmować. Co więcej, zgodnie z badaniem Mesiasa, Seiquera i Navarro pt. „Is the Mediterrranean diet adequate to satisfy zinc”, u młodych chłopców, u których naturalnie występuje niski poziom cynku, nie doszło do żadnego niedoboru tego pierwiastka, nawet przy diecie wyjątkowo bogatej w składniki przeciwżywieniowe blokujące cynk.

Flora bakteryjna jelit potrafi dostosowywać się do zmian w diecie, ale wymaga to trochę czasu. Fasola obfituje w stachiozę, czyli czterocukier składający się z galaktozy, fruktozy i glukozy. Pod wpływem działania bakterii (pałeczek kwasu mlekowego), fermentuje w jelitach. Gdy nie spożywamy roślin strączkowych, dobre bakterie jelitowe zostają wyparte przez inne bakterie, które są mniej korzystne dla organizmu. Gdy zaczniemy je „karmić”, ponownie się rozwiną, ale na początku będą powodować gazy i wzdęcia. Tak więc, jeżeli ktoś unikał roślin strączkowych przez dłuższy okres czasu, może początkowo doświadczać niemiłych wrażeń gastrycznych. Warto wprowadzać je stopniowo do diety, tak by organizm mógł się na nowo przyzwyczaić, np. 1 łyżkę dziennie przez okres kilku tygodni. Po tym czasie, będzie można jeść fasolę i nie tylko bez jakichkolwiek przykrych doznań, jednocześnie korzystając z jej licznych zalet.

Źródło:

Podobne artykuły:

Dodaj komentarz