Gluten – wróg numer jeden (?)

facebooktwitterpinterest

wheatW przeszłości dietę bezglutenową stosowały jedynie osoby chore na celiakię, czyli schorzenie polegające na nietolerancji glutenu. Gluten to „kleiste” białko zbóż, takich jak pszenica, żyto i jęczmień, ale znaleźć je można również w ryżu, kukurydzy, soi, prosie, gryce, ziemniakach, tapioce, fasoli, grochu, amarantusie, komosie ryżowej, chlebie oraz w innych produktach, takich jak niektóre syropy, sosy czy nawet guma do żucia. Ślady glutenu znaleziono także w wielu produktach kosmetycznych i środkach czyszczących oraz w tych pokarmach, które teoretycznie są wolne od glutenu, jednak jak się okazuje, mogą być nim „zanieczyszczone” (np. owies). Zatem całkowite wyeliminowanie tego składnika z diety jest wyjątkowo trudne i wymaga naprawdę bardzo wnikliwego czytania etykiet praktycznie każdego kupowanego produktu.

Niedawno amerykański Urząd ds. Żywności i Leków (FDA) przyjął nową ustawę dotyczącą obowiązku umieszczania na etykietach informacji na temat występowania (lub nie) glutenu. Nowe prawo ma na celu pomóc konsumentom łatwiej odnajdywać produkty bezglutenowe.  Aby produkt mógł być uznany za bezglutenowy musi zawierać mniej niż 0,02 gramów glutenu na 1 kg pokarmu. Według FDA to najmniejsza ilość, jaką można wykryć w wiarygodny sposób za pomocą dostępnych metod. FDA uważa również, że większość osób chorych na celiakię jest w stanie tolerować taką zawartość glutenu w pożywieniu. Jednak w rzeczywistości nawet taka ilość może spowodować uszkodzenie błony śluzowej jelita, przy braku klinicznych objawów. Choć oczywiście takie oznakowanie jest lepszym rozwiązaniem niż jego całkowity brak.

Inna sprawa, że osoby zdrowe, które stosują dietę bezglutenową z własnej inicjatywy, mogą ulec mylnemu przekonaniu jakoby produkty bez glutenu były lepszej jakości. Podobnie sprawa wygląda z określeniami typu „bio”, „eko”, „tradycyjny” czy też „swojski”, które wszystkie budzą pozytywne skojarzenia z żywnością ekologiczną, pozbawioną konserwantów, choć w rzeczywistości wcale nie musi ona posiadać odpowiedniej certyfikacji. Produkty bezglutenowe często zawierają konserwanty i inne sztuczne dodatki, co bynajmniej nie czyni je zdrowszymi. Przykładowo, chleb bezglutenowy firmy „Bezgluten”, który kupiłam w sklepie z żywnością ekologiczną posiada substancje zagęszczające, emulgatory i regulatory kwasowości. Nie jest to zatem „sama natura”, a i kaloryczność na 100 gr podobna do zwykłego chleba.

Jednak producenci żywności wykorzystują nowe możliwości i dodają nazwę „bezglutenowy” nawet do tych produktów, które i tak naturalnie glutenu nie zawierają. Jednak taka etykieta całkowicie wystarczy, by zasugerować konsumentom, iż dany produkt jest zdrowszy niż pozostałe, co – oczywiście – niekoniecznie musi być prawdą. Dr Sarah Gold, dietetyk, przyznaje, że sporo jej pacjentów zainteresowanych dietą bezglutenową liczy na to, iż dieta ta pomoże im w zrzuceniu zbędnych kilogramów. To mylne przekonanie skutecznie promują media, a dokładnie celebryci i ich trenerzy ochoczo opowiadający o dramatycznych spadkach wagi, lepszym samopoczuciu i piękniejszej cerze – oczywiście wszystko dzięki wyeliminowaniu glutenu. Aż trudno uwierzyć, że kiedyś ludzi skutecznie chudli i dobrze wyglądali (może nawet lepiej niż obecnie) w ogóle nie wiedząc, czym jest gluten. Potwierdza to również amerykańska dietetyczka Shelley Case: „Nie ma żadnych badań, które jednoznacznie potwierdzałyby wpływ diety bezglutenowej na masę ciała. Jedyny powód, dla którego osoby przechodzące na tę dietę chudną jest taki, że siłą rzeczy eliminują one ze swoich posiłków produkty wysokokaloryczne, przy okazji zawierające także gluten. Zaczynają natomiast częściej sięgać po bardziej wartościowe jedzenie w postaci warzyw i owoców. Chudną, ponieważ bardziej uważają na to, co jedzą i prawdopodobnie nowa dieta łączy się z ogólną zmianą stylu życia na bardziej aktywny. Gluten jako taki nie jest niebezpieczny dla zdrowia i nie powoduje wzrostu wagi”.

Jednak utrata wagi to nie główny cel diety bezglutenowej. Kardiolog William Davis, autor książki pt. „Pszeniczny Brzuch” (ang. „Wheat Belly: Lose the Wheat, Lose the Weight, and Find Your Path Back to Health”) twierdzi, że korzyści dla zdrowia są liczne, a szczupła sylwetka to tylko przyjemny efekt uboczny. Davis twierdzi bowiem, że wyeliminowanie glutenu z diety pozwoli nie tylko skutecznie schudnąć, ale również poprawić ogólny stan zdrowia i wyleczyć takie choroby jak choroba Crohna czy też zaburzenia o podłożu psychicznym. Dodatkowo, uważa, że współczesna wersja gliadyny, składnika białka zbóż, pobudza apetyt. „Wiemy, że gliadyna z 2013 roku zasadniczo różni się od tej z roku 1960. Liczba zachorowań na celiakię wzrosła aż czterokrotnie w ciągu ostatnich 50 lat, tak więc można spokojnie mówić o rozprzestrzenianiu się tego rodzaju białka, które nie występowało w latach 60-tych. Prawdopodobnie takich niezbadanych białek jest znacznie więcej” – argumentuje dr Davis, dodając, że tworzenie nowych odmian ma na celu jedynie zwiększenie produkcji.

Dr Davis wyeliminował gluten ze swojej diety około 6 lat temu i od tamtej pory zaleca to samo swoim pacjentom. „Ciągle słyszę pozytywne komentarze moich pacjentów, którym albo udało się schudnąć albo poprawić ogólny stan zdrowia i pozbyć takich dolegliwości, jak ponowny napływ kwasów żołądkowych, syndrom jelita drażliwego, choroba Crohna czy wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Dodatkowo apetyt nie jest stale pobudzany, więc ludzie przestają czuć się wiecznie głodni z powodu działania gliadyny. Dzięki temu mają jasny umysł, lepiej radzą sobie z depresją i zdenerwowaniem. Czasem dieta pomaga również łagodzić stany paranoidalne i objawy schizofrenii oraz zaburzenia odżywiania, takie jak bulimia i kompulsywne objadanie się. Dodatkowo, zmniejsza dolegliwości bólowe stawów, zwłaszcza nadgarstków i dłoni, ale nie tylko” – dodaje.

Kolejnym argumentem przemawiającym za wyeliminowaniem glutenu jest wysoki indeks glikemiczny zboża. W skali od 0 do 100, pszenica posiada IG o wartości 72, co znacznie przewyższa wartość łyżki stołowej cukru (59). Mimo iż zboża pełnoziarniste mają niski indeks glikemiczny, w dalszym ciągu są – według dr. Davisa – zbędne. „Istnieją znacznie lepsze źródła witamin i błonnika, np. awokado, oliwki, warzywa, orzechy i nasiona. Pszenica jest niemalże wszędzie, nie tylko w chlebie i naleśnikach, ale również w gotowych zupkach, sosach, mrożonych daniach. Mogę się mylić, ale uważam, że jest dodawana tam tylko po to, by pobudzać apetyt” – przekonuje.  Argumentacja ta nie trafia do Shelley Case, która powołując się na publikacje innych amerykańskich dietetyków i lekarzy, twierdzi, iż dr Davis wypacza fakty porównując nieodpowiednie ilości pożywienia podczas określania wartości indeksu glikemicznego. Na koniec jednak dodaje, że faktycznie instytut żywienia (Healthy Grains Institute), z którym jest związana, współpracuje z producentami produktów zbożowych i często konsumenci otrzymują nieco przesadzone informacje odnośnie prozdrowotnych korzyści zbóż.

Spory o dietę bezglutenową w dalszym trwają, jednak wygląda na to, że przybywa coraz więcej naukowców popierających teorie dr. Williama Davisa. Dr Daniel Leffler z Harwardzkiej Akademii Medycznej uważa, że dieta ta faktycznie pomaga rozwiązać niektóre problemy żołądkowo-jelitowe. „Gdy osoba chora na celiakię zjada gluten, jej układ immunologiczny atakuje błonę jelita cienkiego. Powstałe uszkodzenia  powodują takie objawy jak wzdęcia, biegunki, zatwardzenie, bóle głowy, problemy z koncentracją oraz zmęczenie. Mogą także prowadzić do utraty wagi i niedożywienia. Jednak oprócz celiakii występuje także nadwrażliwość na gluten, która wywołuje podobne objawy, lecz bez uszkadzania jelita. Niektórzy naukowcy są zdania, iż wiele chorób autoimmunologicznych może mieć związek z nadmiernym spożywaniem glutenu.

Źródło:

Podobne artykuły:

Dodaj komentarz