Hank Vegan Burger

facebooktwitterpinterest

Hank Vegan Burger
55 rue des Archives
75003 Paryż, Francja
http://hankburger.com

„Hank Bruger” to francuski fast food w wydaniu wegańskim. Do wyboru mamy cztery burgery o intrygujących nazwach – La Catcheuse (z sosem musztardowym), L’Allumé (BBQ), Le Petit Nerveux (z kolendrą) i Tata Monique (pomidory z bazylią i czarnymi oliwkami). Każdą kanapkę można zamówić na zwykłej bułce lub bezglutenowej oraz wzbogacić dodatkowym serem wegańskim, ostrym tabasco lub innymi przyprawami.

Zestaw obejmuje burgera, frytki belgijskie (sic!), napój i/lub deser. Oczywiście, frytki przygotowywane beztłuszczowo, tylko z ekologicznych składników. Desery są zazwyczaj dwa, z czego jeden w opcji bez glutenu, np. ciasto marchewkowe, brownie, tzw. chip cookie. Do wyboru są też różne piwa eko, a nawet wina (w końcu to Francja!) serwowane w firmowych kubeczkach. Śmiesznie je się zestaw fast foodowy i popija francuskim winem z kubka. Zdecydowanie polecam takie doświadczenie w Paryżu. ☺

Próbowałam Tata Monique i L’Allumé. Obydwa burgery bardzo smaczne, chrupiące i świeże. Mnie osobiście bardziej przypadł do gustu ten pierwszy, może dlatego, że za sosem BBQ nigdy nie przepadałam. No, i ta nazwa. 😉 Dawno nie miałam też okazji jeść frytek, więc w pewnym sensie był to powrót do przeszłości. Smakowały jak… frytki, choć na pewno były mniej wysuszone i „wiórzaste” niż te, które kilkanaście lat temu jadłam w McDonaldzie. Dodatkowo „Hank” posiada świetny ketchup i majonez wegański, idealnie komponujący się z tym zestawem. Z czystym sumieniem mogę też polecić brownie. Naprawdę smaczne, miękkie i mocno czekoladowe!

Dania, jak na fast food przystało, są podawane szybko i sprawnie, z możliwością zakupu na wynos. Obsługa młoda, szalenie miła i bardzo dobrze mówiąca po angielsku. Mimo, iż lokal jest wyjątkowo niewielkich rozmiarów (toaleta przypomina jachtową – i bynajmniej nie chodzi mi o te jachty, które posiada szejk z Arabii Saudyjskiej) , dość rozsądnie urządzony – jeden duży drewniany stół na około 7-8 osób i dwa stołki barowe naprzeciwko. Dobra wentylacja raczej zachęca do pozostania w „Hanku” na dłużej i, z tego co zauważyłam, jest to dość popularne miejsce wśród młodzieży. Aczkolwiek burgery wege jedzą w Paryżu tak naprawdę wszyscy – a klientela nie składa się tylko z wytatuowanych nastolatków-aktywistów, ale również pań w szpilkach, babć z wnuczkami i chłopaków w okularach i koszulach czytających książki w oczekiwaniu na swoją kolej (miły widok). Bez ograniczeń – wszyscy uwielbiają wegańskie burgery.

Myślę, że oprócz dobrego smaku i fantastycznej obsługi, dużym plusem baru, który przekłada się na jego popularność, jest również to, iż działa siedem dni w tygodniu (od 12 do 22), co we Francji nie jest wcale takie częste. Wiele lokali jest na przykład zamkniętych w poniedziałki. Jednak w „Hanka” na szybki lunch można wpaść zawsze i naprawdę warto!

Podobne artykuły:

Dodaj komentarz