Hypoadrenia, czyli wyczerpanie nadnerczy

facebooktwitterpinterest

Angielski termin „adrenal fatigue” wpisany w wyszukiwarkę Google daje 457,000 wyników. Można znaleźć na ten temat całe mnóstwo bardziej i mniej naukowych artykułów, jak również ofert sklepów internetowych oferujących suplementy wspomagające leczenie hypoadrenii. Natomiast polskie „wyczerpanie nadnerczy” daje raptem 6,920 wyników, co dość jasno pokazuje, iż zjawisko to nie jest jeszcze u nas zbyt dobrze znane i rozpoznawalne, również przez lekarzy. Częściej usłyszymy o zespole chronicznego zmęczenia lub przetrenowaniu, które mogą, lecz nie muszą być objawami/przyczynami hypoadrenii. Choroba ta jest również często mylona z chorobą Addisona polegającą na niedoczynności kory nadnerczy (nierzadko o podłożu autoimmunologicznym). W przypadku wyczerpania nadnerczy hormony są produkowane przez korę nadnerczy, lecz nie do końca spełniają swoje funkcje ze względu na „przemęczenie”.

Wyczerpanie nadnerczy objawia się m.in. obniżoną wydajnością pracy mózgu, problemami z zapamiętywaniem, częstymi zawrotami głowy (zwłaszcza przy wstawaniu z pozycji siedzącej), nieustającym bólem mięśni, wzrostem masy ciała bez zmiany diety i trudnościami w zrzuceniu dodatkowych kilogramów (często w połączeniu z nadmiernym zatrzymywaniem wody w organizmie), częstymi niestrawnościami (dyspesja) objawiającymi się nawracającym zatwardzeniem lub biegunkami, suchością skóry i włosów (również w połączeniu z wypadaniem włosów i problemami z cerą, co nie stanowiło wcześniej problemu), obniżoną odpornością (zwiększona podatność na infekcje), spadkiem poziomu energii (poczucie ciągłego zmęczenia), pogorszonym nastrojem i obniżonym libido. Dopiero występowanie wszystkich tych objawów może wskazywać na wyczerpanie nadnerczy. Objawy te są zazwyczaj skutkiem silnego i przewlekłego stresu, z którym nasz organizm nie jest w stanie sobie poradzić. Wśród czynników najczęściej powodujących stres możemy wymienić, m.in.: depresję i utrzymujący się spadek nastroju, choroby przewlekłe, przetrenowanie, przewlekłe stany zapalne i bóle, nietolerancję glutenu, niskie ciśnienie, problemy z przyjmowaniem i trawieniem pokarmu, przebyte operacje, stałe narażanie organizmu na substancje toksyczne, problemy ze snem, nadmierną ilość cukru i kofeiny w diecie. Najczęstszą przyczyną wyczerpania nadnerczy jest przewlekła lub poważna infekcja powodująca w organizmie stan zapalny. Infekcja taka może być o przebiegu subklinicznym, bez oczywistych objawów. Zazwyczaj mamy do czynienia z infekcjami wywoływanymi przez bakterie i pasożyty.

Zacznijmy jednak od początku. Niewielkie gruczoły nadnerczowe znajdują się tuż nad nerkami i są odpowiedzialne m.in. za gospodarkę wodną organizmu (poziom sodu i potasu) oraz działanie przeciwzapalne. Ponadto, kora nadnerczy produkuje trzy istotne hormony – kortyzol, aldosteron i hormony płciowe. Z kolei drugi element nadnerczy, rdzeń, wytwarza adrenalinę. Podstawowym zadaniem gruczołów nadnerczowych jest utrzymywanie prawidłowej gospodarki wodno-minerałowej i regulowanie poziomu stresu. To właśnie te gruczoły są odpowiedzialne za uruchamianie trybu „walcz i uciekaj”, który pozwalał naszym przodkom przetrwać w obliczu bezpośredniego zagrożenia. Mimo iż obecnie rodzaj niebezpieczeństwa uległ zmianie, procesy obronne zachodzące w naszym organizmie pozostały niezmienne.

Gdy poziom kortyzolu (hormonu stresu) drastycznie wzrasta, organizm nie jest w stanie poradzić sobie ze stresem, ponieważ dochodzi do „zmęczenia” nadnerczy. Stres powoduje uruchomienie w organizmie różnych funkcji sprawowanych przez różne narządy, których celem jest zmniejszenie jego negatywnego wpływu. Jednak w przypadku, gdy stres ma charakter ciągły, praca odpowiednich narządów zostaje rozregulowana i do akcji wkracza współczulny układ nerwowy. Rdzeń nadnerczy zaczyna produkować epinefrynę, a kora – kortyzol. Jednak gdy kortyzolu jest za wiele, nadnercza nie są w stanie sobie poradzić. Stres powoduje także zwiększone wydzielanie się aldosteronu, co z kolei przekłada się na zatrzymywanie sodu w organizmie. Zatrzymany sód powoduje zatrzymywanie się wody (uczucia opuchnięcia i zwiększonej masy ciała) i podwyższenie ciśnienia krwi. Ciało traci też cenne minerały, takie jak magnez i potas.

Jednak nie wolno też zapominać, że kortyzol na odpowiednim poziomie jest nam potrzebny do regulowania wielu funkcji w organizmie. Przede wszystkim, hormon ten odpowiada za prawidłowy poziom cukru. Wraz z insuliną uczestniczy w przekazywaniu komórkom glukozy na potrzeby wytwarzania energii. Im większy stres, tym większe zapotrzebowanie na energię, a to umożliwia właśnie kortyzol. Ponadto, w przypadku urazu lub nadwerężenia mięśni, hormon ten działa przeciwzapalnie. Jego celem jest zmniejszenie obrzęku i zaczerwienienia. Dzięki temu, na przykład, po ugryzieniu komara, ślad się nie powiększa, podobnie jak opuchlizna spowodowana alergią.   W przypadku podwyższonego poziomu kortyzolu dochodzi do osłabienia układu odpornościowego. Kortyzol ma bowiem wpływ na większość komórek organizmu, które biorą udział w reakcjach immunologicznych, zwłaszcza na leukocyty. Co więcej, kortyzol powoduje skurcze średnich arterii, dlatego osoby o niskim poziomie kortyzolu mają zazwyczaj niskie ciśnienie krwi. Analogicznie, podwyższony poziom kortyzolu, podwyższa ciśnienie. Zbyt duże stężenie kortyzolu we krwi przekłada się na obniżoną produkcję hormonu DHEA (tzw. hormonu młodości) przez gruczoły nadnerczy. Dochodzi do dekompensacji DHEA przy jednoczesnym wzroście kortyzolu, co stanowi sygnał dla organizmu, iż znajduje się w stanie zagrożenia i musi ograniczyć produkcję wszystkich hormonów. Obniżony poziom DHEA, hormonu odpowiedzialnego za pobudzanie produkcji hormonów płciowych – testosteronu i estrogenu – często prowadzi u kobiet do zatrzymania się miesiączki. Inne negatywne skutki to m.in. zwiększona wrażliwość na insulinę, zmniejszone wykorzystanie glukozy, podwyższony poziom cukru we krwi, co ostatecznie może prowadzić do cukrzycy, zmniejszone wydzielanie leukocytów, co osłabia układ odpornościowy i sprzyja wielu infekcjom, utrudnione przyswajanie wapnia i ubytek masy kostnej, demineralizacja kości zwiększająca ryzyko osteoporozy, zwiększone magazynowanie tłuszczu w okolicach bioder i katabolizm mięśniowy, problemy z odchudzaniem, nadmierne zatrzymywanie wody w organizmie, co początkowo prowadzi do podwyższenia ciśnienia krwi, a później do jego spadku, dominacja estrogenu nasilająca negatywne skutki zespołu napięcia przedmiesiączkowego i ryzyko raka piersi.

Wyczerpanie nadnerczy przebiega czteroetapowo. Na początku organizm otrzymuje alarm o zagrożeniu i stara się obniżyć poziom kortyzolu i epinefryny. Zazwyczaj wiąże się to również ze spadkiem produkcji DHEA. Etap ten, zwany przez niektórych lekarzy „wczesnym zmęczeniem”, nie daje jeszcze żadnych konkretnych objawów. Dopiero później pojawiają symptomy charakterystyczne dla niedoczynności tarczycy, m.in. spowolniony metabolizm i ciągłe poczucie zimna. Dodatkowo dochodzą do tego zaburzenia miesiączkowania i cyklu owulacyjnego oraz zwiększona drażliwość. Ciało zaczyna produkować kortyzol kosztem innych hormonów, takich jak pregnenolon, DHEA, testosteron i estrogen, mimo iż poziom samego kortyzolu wraca do normy. Na kolejnym, trzecim etapie podochodzi już do zauważalnego wyczerpania nadnerczy. Ciało przestaje sobie radzić z nieustannym zapotrzebowaniem na kortyzol, nie jest w stanie zachować homeostazy. Pojawiają się różne zaburzenia hormonalne, zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Organizm znajduje się w stanie permanentnego zmęczenia, które coraz bardziej się nasila. Dochodzi do zaburzeń pracy układu nerwowego, zmian w poziomie cukru, niedociśnienia, palpitacji serca, częstych zawrotów głowy, hiponatremii, itp. Problemy na poziomie fizjologicznym przekładają się na problemy psychiczne. Osoby znajdujące się w tym stadium wyczerpania nadnerczy często stają się bardziej drażliwe, mają obniżony nastrój, nierzadko popadają w depresję, brakuje im energii do wykonywania najprostszych codziennych zadań. Ostatni etap daje objawy bardzo zbliżone do wspomnianej wcześniej choroby Addisona. Zmęczenie osiąga swój punkt szczytowy. Dodatkowo, pojawiają się niemijające bóle mięśni, nudności, wymioty, hipoglikemia, nadmierna potliwość, spadek lub wzrost masy ciała, odwodnienie, zaburzenia hormonalne. Gruczoły nadnerczowe osiągają stan kompletnego wyczerpania.

Jak widać, problem jest dość poważny i może prowadzić do wielu konsekwencji zdrowotnych. Warto więc nie doprowadzać do sytuacji, gdy nasz organizm znajduje się w stanie permanentnego stresu. Niemniej gdy już do tego dojdzie są metody pozwalające odwrócić ten stan rzeczy. Wymaga to jednak sporo czasu i poświęcenia, dlatego – jak zawsze – sprawdza się powiedzenie, iż chorobom lepiej zapobiegać niż je leczyć. Co więc możemy zrobić? W miarę możliwość – ograniczyć źródła stresu. Nie zawsze jest to proste, ale niestety, jeżeli stres będzie się dalej utrzymywał, nasze gruczoły nadnerczowe pozostaną „wyczerpane”. Należy także poprawić jakość snu – zadbać o odpowiednią ilość godzin i warunki sprzyjające głębokiemu snowi. W przypadku hypoadrenii zaleca się kładzenie około 22:00, ponieważ w tym czasie, tj. od 22:00 do 1:00, nadnercza pracują najciężej, by naprawić uszkodzenia organizmu. Należy też unikać kofeiny, który utrudnia zasypianie i stanowi czynnik stresogenny dla ciała. Podobnie działają telewizory czy komputery, których światło blokuje wydzielanie się hormonu snu, tj. melatoniny. W ostateczności można spróbować suplementacji tabletkami z melatoniną, które wspomagają zasypianie.

Wyczerpanie nadnerczy nie oznacza, że należy zaprzestać jakichkolwiek ćwiczeń fizycznych. Na pewno w przypadku przetrenowania warto zmniejszyć intensywność lub zmienić rodzaj aktywności na mniej obciążającą dla organizmu. Ruch jest jednak potrzeby, ponieważ zwiększa przepływ krwi, reguluje poziom kortyzolu, insuliny, glukozy, hormonu wzrostu, tarczycy i poprawia ogólne samopoczucie. Warto więc włączyć lekkie ćwiczenia aerobowe, takie jak marszobiegi, pływanie, wchodzenie po schodach, i ćwiczenia anaerobowe z niedużym obciążeniem. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest też joga, pilates, stretching i tai chi. Wszystkie te formy aktywności kładą duży nacisk na wyciszenie organizmu i pracę z oddechem. Wykonywane poprawnie są jednym z lepszych narzędzi do walki z wyczerpaniem nadnerczy.

Oprócz ćwiczeń, należy także zastosować odpowiednią dietę. O czym trzeba pamiętać:

  • Witamina C – najlepsza forma to kwas askorbimowy i askorbinian sodu. Wzmacnia naczynia krwionośne, hamuje utlenianie „złego” cholesterolu LDL, reguluje ciśnienie, wspomaga przyswajalność żelaza, bierze udział w produkcji kolagenu i mazi stawowej, zmniejsza ryzyko udaru mózgu i nowotworu.
  • Glutation – organiczny związek chemiczny o właściwościach przeciwutleniających, odpowiedzialny za detoksykację organizmu, transport aminokwasów, produkcję koenzymów oraz zwiększanie skuteczności i biodostępności komórkowej witamin C i E, kwasu alfa-liponowego i karnityny. Działa detoksyfikująco na wątrobę. Znajduje się w awokado, szparagach, brokułach, brukselce, czosnku, cebuli i kapuście.
  • Witamina B5 – odpowiedzialna za gospodarkę energetyczną organizmu, m.in. procesy utleniania i synteza kwasów tłuszczowych (szczególnie istotne w przypadku osób intensywnie uprawiających sport), synteza cholesterolu, hormonów sterydowych (kortyzol, testosteron, estradiol i progesteron), neuroprzekaźników (serotonina, dopamina) oraz witamin A i D. Bierze udział w regeneracji komórek skóry i błon śluzowych oraz wspiera proces produkcji przeciwciał, dzięki czemu wspomaga pracę układu odpornościowego.
  • Witamina E – silny przeciwutleniacz, chroni organizm przed stresem oksydacyjnym i uszkodzeniem komórek na skutek działania wolnych rodników. Zapobiega zakrzepom, chroni krwinki czerwone i wpływa na prawidłową wydolność mięśni.
  • Witamina D – usprawnia pracę układu krążenia, wzmacnia kości, zmniejsza ryzyko nowotworu.
  • Zioła – ashwagandha (garliczka), korzeń lukrecji, żeńszeń, ginkgo. Ich właściwości adaptogenne sprzyjają leczeniu wyczerpania nadnerczy na wczesnych etapach rozwoju choroby. Później należy uważać ze względu na ich działanie pobudzające, co może nasilać hypoadrenię.

Wiele osób cierpiących na wyczerpanie nadnerczy ma również inne problemy zdrowotne wynikające z zaburzonej gospodarki hormonalnej, np. subkliniczna niedoczynność tarczycy, insulinoodporność, dominacja estrogenu. Proces regeneracji jest dość długi i różni się w zależności od osoby. Czasem może trwać kilka miesięcy, a czasem kilka lat, więc należy uzbroić się w cierpliwość Przyjmuje się, że minimalny okres to trzy miesiące. Jednak proces zdrowienia nigdy nie przebiega jednotorowo, przypomina raczej sinusoidę. Dzięki wprowadzeniu odpowiednich zmian w stylu życia i diecie, można całkowicie wyleczyć gruczoły nadnerczowe i przywrócić prawidłowe funkcjonowanie układu hormonalnego.

Bibliografia:

 

Podobne artykuły:

3 komentarze

  1. Monika napisał(a):

    Z tym ograniczeniem stresu może być w naszych obecnych warunkach coraz trudniej. Tak naprawdę u podstawy każdej jednej choroby leży długotrwały stres. Praktycznie ciagle chodzimy zestresowani, lecz przywykliśmy to stanu napięcia na tyle, że trudno nam już go nawet zauważyć.

  2. Dorota napisał(a):

    Bardzo ciekawy, choć trochę trudny ten artykuł:)

  3. Czarna Skrzynka napisał(a):

    Przyznam, że zianteresowałaś mnie tematem 🙂 Będę drążyć dalej.

Dodaj komentarz