Kawa a hormony cz. 1

facebooktwitterpinterest

IMG_1494

W trakcie swojej długiej historii kawa była zarówno wychwalana, jak i  krytykowana. Przez lata wielcy kompozytorzy, myśliciele i mężowie stanu rozpływali się nad jej zaletami, podczas gdy inni uważali ją za truciznę szkodzącą umysłowi. Kawa była także uważana przez niektóre religie za święty napój, a przez inne surowo zakazana. Niektóre rządy oferowały specjalne subsydia do uprawy kawy, z kolei inne nakładały wysokie podatki i obowiązki na uprawiających. Jedni lekarze potwierdzali prozdrowotne korzyści płynące z picia kawy, inni przestrzegali przed chorobami układu krążenia, cukrzycą, a nawet rakiem. I tak jest po dzień dzisiejszy – stanowisko na temat kawy nie jest jednolite i co chwilę słyszymy sprzeczne opinie. Jednocześnie spożycie kawy stale rośnie i nic nie wskazuje na to, by sytuacja ta miała się zmienić. Kawa jest tak popularna jak chyba nigdy w dziejach ludzkości.

Pita w umiarze jest praktycznie nieszkodliwa dla większości ludzi, a w niektórych przypadkach wykazuje szczególne właściwości ochronne. Jednak na Zachodzie spożywamy ją w tak ogromnych ilościach, że może to prowadzić do uszkodzenia układu odpornościowo-neuroendokrynnego. Układ odpornościowo-neuroendokrynny jest strukturą, na którą składa się nasz centralny układ nerwowy, hormonalny i odpornościowy, a wszystkie one są między sobą powiązane. Na przykład, gdy jesteśmy zestresowani, łatwiej się przeziębiamy. Wysiłek emocjonalny lub intelektualny, gdy się przedłuża, powoduje że poziom hormonu stresu wzrasta, co oznacza, że nasz system odpornościowy nie pracuje już na najwyższych obrotach. Te złożone zależności układu odpornościowo-neuroendokrynnego sugerują, że nie ma jasnego rozdziału między umysłem a ciałem. To jak myślimy i czego doświadczamy jest subiektywne i uzależnione od tego, w jaki sposób reaguje nasze ciało.

Badania epidemiologiczne nie dają jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, jak dokładnie wpływa kawa na nasze zdrowie. Z jednej strony, picie kawy wiąże się z pewnymi określonymi wyborami żywieniowymi i trybem życia, czyli, ludzie, którzy piją dużo kawy to zwykle palacze i osoby nie stroniące od alkoholu, a także w nie najlepszej formie fizycznej. Z drugiej strony, ci, którzy unikają kawy często robią to z powodów zdrowotnych, więc automatycznie lepiej się odżywiają i prowadzą aktywniejszy tryb życia. Jednak gdy porównujemy osoby pijące i niepijące kawę, wiele ważnych zmiennych jest często pomijanych, jak chociażby różnice w farmakologicznych składnikach kawy, uzależnione od użytego w badaniu rodzaju ziarna, metod palenia, a także różnych metod przyrządzania kawy, nie wspominając już o różnicach pomiędzy kawą rozpuszczalną a świeżo paloną kawą z upraw ekologicznych. Ponadto, istnieją różnice pod względem tolerancji kawy, uwarunkowań genetycznych związanych z metabolizmem kofeiny, i wpływu stylu życia. Na przykład, długość życia palaczy spożywających kofeinę jest krótsza niż długość życia osób niepalących, ale ciekawostką jest, że kobiety pijące kawę i stosujące dodatkowo antykoncepcję doustną również żyją dłużej.

Ostatecznie, większość badań mierzy jedynie jednorazowe spożycie kofeiny, a nie ciągłe, jak to ma miejsce w codziennym życiu. Natomiast oczywistym jest, że eksperymenty oparte na jednej dawce niekoniecznie są w stanie dokładnie oddać wpływ kofeiny na nasz organizm przy jej regularnym spożyciu. Na przykład, naukowcy odkryli odporność na działanie kofeiny, jaka wytwarza się w układzie krwionośnym zaledwie po dwóch trzech dniach jej regularnego spożywania. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że kofeina wykazuje działanie psychoaktywne. Należy bowiem do substancji zwanych ogólnie metyloksantynami, które wpływają na poprawę zdolności poznawczych, podnoszą poziom energii, polepszają samopoczucie i zwiększają czujność. Dzieje się tak dlatego, że kofeina blokuje receptory adenozyny w całym organizmie.

Niemniej istnieją również inne skutki neurochemiczne, o których należy wspomnieć. Po raz kolejny badania pokazujące wpływ kofeiny na neuroprzekaźniki (związki chemiczne, których cząsteczki umożliwiają komunikację komórek układu nerwowego) nie dają pełnego obrazu. Po pierwsze, dawka wykorzystana podczas badań ogólnie przekraczała ilość kofeiny spożywanej w codziennym życiu. Z kolei badania na zwierzętach są nieadekwatne, ponieważ zwierzęta nie są kawoszami. W związku z tym, naukowcy wykorzystują pojedynczą dawkę kofeiny, która nie odzwierciedla skutków neurochemicznych stałego picia kawy. Po drugie, neuroprzekaźniki powstają w różnych ilościach i w różnych obszarach mózgu jednocześnie, co sprawia, że mają różny wpływ na samopoczucie i osobowość w zależności od tego, gdzie w mózgu były wykorzystane. Szybkia ściągawka: serotonina reguluje nasz nastrój i apetyt; kwas y-aminomasłowy (GABA) wykazuje działanie hamujące w całym układzie nerwowym, co powoduje rozluźnienie organizmu i sprzyja zasypianiu; i acetylocholina bierze udział w skurczach mięśni. Ciągłe spożycie kofeiny zwiększa ilość receptorów serotoniny (o 26-30%), GABA (65%) i acetylocholiny (40-50%), co może powodować zmiany nastroju i odczuwalne zwiększenie poziomu energii. Dlatego też kofeina jest często dodawana do tzw. stacków przedtreningowych. Pomimo zwiększenia liczby receptorów, kofeina hamuje wydzielanie GABA, co z kolei poprawia naszą czujność i pobudza organizm.

Ciągłe spożycie kofeiny zwiększa również wrażliwość receptorów serotoniny, które występują w szczelinie synaptycznej. To tak jakby zainstalować większy odbiornik satelitarny w celu odbierania lepszego sygnału. Gdy neuroprzekaźniki zwiększają swoją liczbę lub gdy zwiększa się ich wrażliwość, oznacza to pogorszenie zdolności funkcjonalnej i aktywności neuronów powiązanych z takimi receptorami. Albo mózg potrzebuje więcej związków chemicznych, by wykonywać swoją pracę albo odpowiednie neurony nie pracują wystarczająco skutecznie. Może to oznaczać, że brakuje odpowiednich neuroprzekaźników lub że ich aktywność musi się zwiększyć. W przypadku kofeiny i serotoniny, może to częściowo tłumaczyć, dlaczego picie kawy powoduje poprawę samopoczucia. Kofeina zwiększa również poziom serotoniny w układzie limbicznym, który stanowi stosunkowo prymitywny obszar mózgu odpowiedzialny za regulowanie podstawowych funkcji, takich jak wydzielanie hormonów, reakcje emocjonalne, regulację nastroju i odczucia bólu/przyjemności. Sposób działania jest więc podobny do niektórych leków przeciwdepresyjnych. Zwiększenie poziomu serotoniny, w połączeniu ze zwiększeniem liczby receptorów serotoniny, powoduje charakterystyczny syndrom odstawienia w postaci niepokoju i drażliwości, gdy zaprzestano picia kawy.

Ciągłe spożycie kawy może pośrednio wpływać na neurochemię poprzez ograniczanie współczynników – chemicznych partnerów – potrzebnych do syntezy neuroprzekaźników. Na przykład, kawa hamuje wchłanianie żelaza, kluczowego minerału biorącego udział w syntezie serotoniny i dopaminy. Ponadto, aby syntetyzować serotoninę, dopaminę i GABA potrzebujemy aktywnej formy witaminy B6. Natomiast kawa sprawia, że poziom witaminy B6 krążącej w organizmie spada, co może w inny sposób wpływać na syntezę neuroprzekaźników. W związku z tym, faktem jest, że kofeina ma wpływ niezależnie od tego, czy pewne związki chemiczne są dostępne i czy je w ogóle wytwarzamy, a także niezależnie od tego, w jakim stopniu nasz mózg na nie odpowiada.

Niektórzy uważają, że kofeina prowadzi do niewydolności kory nadnerczy zwiększając poziom kortyzolu, ale nie do końca jest to prawdą. Niewątpliwie kofeina ma duży wpływ na aktywność osi podwzgórzowo-przysadkowo-nadnerczowej (HPA): połączonego systemu podwzgórza i przysadki mózgowej oraz kory nadnerczy. Oś HPA ma wpływ na zdolność organizmu do kontrolowania poziomu stresu, zarówno podczas odpoczynku jak i aktywności. Kora nadnerczy przyczynia się do wydzielania dwóch kluczowych hormonów: epinefryny i kortyzolu. Epinefryna lub adrenalina zwiększa częstotliwość oddechu, tętno i ciśnienie krwi, natomiast kortyzol uwalnia zmagazynowaną glukozę, której potrzebujemy w większych ilościach w okresie nasilonego stresu.

Jak nietrudno sobie wyobrazić, dla naszych przodków z gatunku człowiekowatych, zdolność uzyskania szybkiego dostępu i wykorzystania zmagazynowanej energii miała kluczowe znaczenie dla przeżycia. Jednak o ile jest to znakomita reakcja w sytuacji bezpośredniego zagrożenia, jak np. atak dzikiego zwierza, w przypadku gdy staje się stanem przewlekłym może być bardzo szkodliwa dla zdrowia. Niestety, we współczesnym świecie poziom kortyzolu jest u wielu ludzi stale podwyższony z powodu stresu związanego z życiem prywatnym i zawodowym. Badania na ludziach pokazały, że kofeina zwiększa poziom kortyzolu i epinefryny w stanie spoczynku i stan ten przypomina reakcje organizmu podczas wyjątkowo silnego stresu. Ten negatywny efekt utrzymuje się również długo po wypiciu kawy. Innymi słowy, tzw. mała czarna powoduje odtworzenie w organizmie sytuacji bardzo silnego stresu. Mimo iż naukowcy mają pewne teorie na temat tego, w jaki sposób kofeina zwiększa poziom hormonów HPA, dokładny mechanizm pozostaje nieznany. Co gorsze, ludzie mają tendencję pić kawę właśnie wtedy, gdy się stresują (o czym z pewnością wiedzą studenci). W efekcie dodają stres do stresu, pogarszając jeszcze swój stan.

Badania na szczurach wykazały, że spożycie kofeiny w okresie przewlekłego stresu zwiększało poziom kortyzolu, ciśnienie krwi i negatywnie wpływało na pozostałe hormony. Szczury stale zestresowane, którym podawano kofeinę, częściej chorowały i szybciej umierały niż te, które nie spożywały kofeiny, ale również doświadczały przewlekłego stresu.

Jednak tutaj znowu należy podkreślić, że ciągłe spożycie kofeiny zwiększa fizjologiczną tolerancję organizmu na tę substancję, w związku z czym pewne skutki, takie jak podniesione ciśnienie krwi, tętno, częstotliwość oddawania moczu, produkcja epinefryny, a nawet niepokój i pobudzenie są słabsze. Inne skutki hormonalne kofeiny zdają się mieć związek z metabolizmem w wątrobie. Podobnie jak w zamkniętym mieście, wątroba posiada ograniczoną liczbę „dróg” lub ścieżek metabolicznych i wszystkie nadprogramowe „samochody” (tj związki chemiczne) na „drogach” spowalniają ruch. Na przykład, wątroba detoksyfikuje kofeinę za pomocą enzymu CYP1A2, który jest również odpowiedzialny za wstępny metabolizm estrogenu podczas pierwszej fazy oczyszczania przez wątrobę. To jest jeden z powodów, dla których kofeina jest wolniej trawiona przez kobiety stosujące pigułki antykoncepcyjne lub hormonalną terapię zastępczą. O ile badania pozwalające określić dokładnie wpływ ciągłego spożycia kofeiny na poziom estrogenu krążącego we krwi nie są jeszcze dostępne, naukowcy sugerują, że picie kawy może zmniejszać ryzyko raka piersi poprzez regulowanie w górę poziomu CYP1A2 i tym samym poprawianie metabolizmu estrogenu.

Źródło:

Podobne artykuły:

1 Response

  1. 22 listopada 2014

    […] zostało to wspomniane w pierwszej części (http://vegangirl.pl/kawa-a-hormony-1/), wszystkie układy naszego organizmu są ze sobą powiązane, w związku z czym pobudzenie jednego […]

Dodaj komentarz