Marihuana a zdrowie

facebooktwitterpinterest

1367181298_good-grass

Jeszcze do niedawna marihuana była tematem tabu; zaliczana do kategorii „narkotyków” (i co z tego, że „miękkich”) wzbudzała spore kontrowersje, a pomysł jej zalegalizowania wydawał się cokolwiek absurdalny. Nie wspominając już o zastosowaniu tego zioła w celach leczniczych, nawet u dzieci (sic!). Obecnie coraz więcej państw skłania się ku legalizacji marihuany, a w dyskursie społecznym coraz rzadziej mówi się o niej jako o narkotyku. Coraz więcej ludzi przyznaje się też do palenia marihuany, która powoli przestaje kojarzyć się z narkomanem i strzykawką, a raczej z normalną, imprezową używką, jak piwo czy papieros. Świat nauki nie mógł więc pozostać obojętny. Odkryto, że marihuana pomaga w terapii wielu chorób, m.in. stwardnienia rozsianego, nowotworów i epilepsji. Kupienie marihuany medycznej jest więc legalne w wielu państwach, w których normalnie „narkotyk” ten jest zakazany. Także w Polsce istnieje możliwość zakupu marihuany medycznej na podstawie odpowiedniego zaświadczenia lekarskiego.

Skupmy się jednak na dość nietypowym zastosowaniu tego zioła, a mianowicie w sporcie. Wydawałoby się, że zażywanie marihuany jest raczej zaprzeczeniem zdrowego stylu życia i bynajmniej nie pomaga poprawiać wyników, a raczej je pogarsza. Otóż nie do końca jest do prawdą. Coraz więcej zawodowych sportowców, w takich dyscyplinach jak m.in. bieganie, pływanie, kolarstwo, podnoszenie ciężarów czy sztuki walki przyznaje się do stosowania marihuany bynajmniej nie w celach towarzysko-rozrywkowych, ale by poprawić swoje wyniki. Od dawna wiadomo, że marihuana uśmierza ból, zmniejsza mdłości i poprawia nastrój, czyli okazuje się wyjątkowo przydatna zwłaszcza podczas długotrwałego wysiłku. Czy jednak palenie marihuany, podobnie jak tytoniu, nie uszkadza płuc i nie zmniejsza przez to wydolności? Oczywiście, dlatego wymyślono inne sposoby przyswajania tego zioła, bez konieczności palenia – np. parowanie, jedzenie albo wcieranie w skórę. W Amsterdamie bez problemu można kupić batoniki energetyczne z dodatkiem zioła, podobnie jak różnego rodzaju zdrowe koktajle wzbogacone tą rośliną.

Niektórzy sportowcy używają tylko niektórych składników, jak np. THC, czyli delta-9- tetrahydrokanabinolu albo kanabidiol (CBD), ponieważ substancje te działają relaksująco, zmniejszają uczucie niepokoju i obniżają poziom kortyzolu, przez co znacząco przesuwają próg bólu, dzięki czemu trening może być intensywniejszy niż zazwyczaj. Należy jednak pamiętać o tym, że wspomniane efekty wzmagają również senność, przez co mogą obniżać motywację do ćwiczeń. Niektórzy zaobserwowali także wzmożony apetyt i mocniejsze doznawanie przyjemności smaku, co raczej nie sprzyja zachowaniu zdrowej, sportowej diety. Nie wspominając już o tym, że marihuana w dalszym ciągu jest substancją zakazaną, jeśli chodzi o środki dozwolone w sporcie, choć niewykluczone, że za jakiś czas się to zmieni.

Obecnie wykonano zaledwie dwa badania kontrolowane placebo z podwójnie ślepą próbą na ludziach, dlatego wiele rzekomo pozytywnych skutków marihuany wywnioskowano na podstawie badań prowadzonych na gryzoniach. Jednak w związku z tym, że istnieją znaczące różnice między układem endokanabinoidowym ludzi a szczurów, niektóre konkluzje trudno jednoznacznie odnieść do homo erectus. Ponadto, nie wolno zapominać, że konopie różnie oddziaływają w zależności od ilości, płci, częstotliwości stosowania, a także sposób przyjmowania. Główne substancje psychoaktywne to wspomniane wcześniej THC i kanabinoidy. Ich największe stężenie we krwi następuje po około 3-8 minutach od wypalenia jointa, natomiast dopiero po 60-90 minutach od zjedzenia. Kanabinoidy wiążą receptory kanabinoidowe z neuronami i komórkami obwodowymi, które to receptory używane są przeważnie przez substancje endogeniczne naturalnie wytwarzane przez organizm (tzw. endokanabinoidy), ale mogą być wiązane także przez substancje egzogenne (zewnętrzne). THC wiąże receptor kanabinoidowy 1 (CB1), umiejscowiony głównie w mózgu, podczas gdy kanabinol (CBN) wiąże CB2, który występuje przede wszystkim na komórkach układu odpornościowego. CBD nie wiąże żadnego z tych receptorów, ale i tak wpływa na wiele procesów metabolicznych, łącznie z apetytem, odczuwaniem bólu, funkcją odpornościową, reakcją na stres, wydzielaniem hormonów, a także przewodnictwem pomiędzy tkanką mięśniową a tłuszczową (!).

Wpływ marihuany różni się znacząco w zależności od jej odmiany, jako że różne odmiany posiadają różną zawartość kanabinoidów. Dlatego idąc do coffee shopu w Amsterdamie mamy dokładne opisy spodziewanych efektów, jak np. możliwość pojawienia się drobnych halucynacji albo duża poprawa nastroju. Z racji, iż największe zainteresowanie wzbudzają właściwości psychoaktywne THC, większość odmian marihuany była hodowana pod kątem zwiększenia zawartości tego składnika, przy mniejszym udziale CBD. Przyjemne doznania pojawiają się przy 2-3 mg THC, co odpowiada odczuciom podobnym do 1-2 drinków alkoholowych. Silniejsze doznania pojawiają się dopiero przy 5-10 mg THC i taką ilość możemy spotkać w niektórych jadalnych wersjach marihuany. Naukowcy oszacowali, że przeciętny joint zawiera niewiele poniżej połowy grama marihuany, a 50-60% kanabinoidów, takich jak THC, dostaje się do krwioobiegu i wiąże receptory podczas palenia, natomiast reszta substancji jest wydalana z dymem. W zależności od rodzaju marihuany, całkowita ilość wchłoniętego przez organizm THC podczas tzw. „macha” to zakres od 1 do 15 mg. Natomiast spożywanie marihuany w formie jadalnej zmniejsza przyswajalność kanabinoidów (10-20%), choć wątroba przekształca je w 11-hydroksy-THC, które z kolei silniejsze działanie psychodeliczne i trwa mniej więcej dwukrotnie dłużej.

Jaki jest więc dokładny wpływ zioła na aktywność sportową? Nie da się ukryć, że dzięki swoim właściwościom relaksującym, marihuana spowalnia czas reakcji, upośledza także w nieznacznym stopniu koordynację ruchową (oko-ręka) i percepcję, a także utrudnia podzielność uwagi. Skutki te mogą utrzymywać się aż do 36 godzin po zażyciu, więc nie do końca jest prawdą pogląd, iż po marihuanie nie ma kaca. Eksperyment przeprowadzony na symulatorach lotniczych wśród pilotów pokazał, że znacznie częściej popełniali zarówno drobne, jak i poważne błędy kierując maszyną. Działanie marihuany utrzymywało się do dwóch godzin po wypaleniu skręta, przy czym pełna zdolność kontroli wracała dopiero po sześciu godzinach. Podana dawka to 0,09 mg THC na kg, co przekłada się na 7-8 mg THC dla przeciętnego mężczyzny w USA, czyli 1-4 „buchy”, w zależności od rodzaju zioła. To przejściowe zaburzenie zdolności poznawczych można tłumaczyć przepływem krwi do mózgu.

Podczas jednego badania, wykorzystano pozytonową emisyjną tomografię komputerową (PET) w celu zmierzenia wpływu marihuany na mózg. Po wypaleniu jointów, badani rozwiązywali zadania wymagające koncentracji. Okazało się, że marihuana znacząco ograniczała dopływ krwi do lewego płatu skroniowego, który jest odpowiedzialny za wszelkie funkcje kognitywne, łącznie ze mową i myśleniem analityczno-logicznym. Jednak, ciekawym spostrzeżeniem było to, że marihuana zwiększała dopływ krwi do innych części mózgu, odpowiedzialnych np. za podejmowanie decyzji, odczucia sensoryczne, seksualność i emocje. Wydaje się zatem, że środek ten pozwala nam na pewien czas wyłączyć racjonalne myślenie i uruchomić emocje, co w niektórych sytuacjach zdaje się być pożądane. Marihuana na pewno ograniczy ból przy długotrwałym wysiłku i poprawi nastrój, ale także – według niektórych badań – może pozytywnie wpłynąć na wydolność wysiłkową dzięki działaniu broncholitycznemu (rozszerzającemu oskrzela). Dodatkowo, konopie pozwalają rozwinąć kreatywność, co jest również całkiem interesującym „efektem ubocznym” i jak najbardziej może okazać się przydatne podczas uprawiania sportu.

Jednak patrząc obiektywnie, regularne stosowanie marihuany w celu poprawienia wyników sportowych wydaje się być póki co nie do końca uzasadnione. Nauka dostrzega bowiem zarówno pozytywne, jak i negatywne skutki. Udowodniono, że długotrwałe palenie marihuany obniża aktywność receptora CB1 w sposób podobny do tego, jak wpływają na organizm częste wahania poziomu cukru we krwi, prowadzące ostatecznie do insulinoodporności. Co do innych skutków ubocznych trudno jest podać wiarygodne i jednoznaczne stanowisko, ponieważ – jak zostało to stwierdzone na wstępie – większość badań w tym zakresie prowadzono na zwierzętach. Tak więc wnioski w odniesieniu do ludzi mają charakter czysto spekulacyjny. Dla przykładu, niektórzy naukowcy uważają, że THC może upośledzać procesy anaboliczne, zakłócając kinazę mTOR odpowiedzialną za rozwój siły i masy mięśniowej, choć badania były prowadzone tylko na szczurach. Z kolei badania na ludziach pokazały, że marihuana ogranicza produkcję hormonu wzrostu, ale zastosowana dawka była na tyle nierealna (210 mg THC dziennie w okresie 2 tygodni), że trudno tutaj wypracować dojść do jakichś rzetelnych wniosków.

Warto natomiast zauważyć, że jeśli chodzi o inny składnik marihuany, a mianowicie CBD, to jego działanie na organizm nie było już wcale takie negatywne, wręcz przeciwnie, zaobserwowano sporo korzystnych reakcji. Jedną z nich było atakowanie komórek nowotworu piersi, łagodzenie objawów padaczki, a nawet zwiększanie możliwości kognitywnych u myszy (sic!). Być może CBD zwalcza także potencjalnie niebezpieczny wpływ THC na budowanie masy mięśniowej. Oznaczałoby to tylko tyle, że różne składniki marihuany mogą być zarówno korzystne jak i szkodliwe dla syntezy mięśniowej, a spożywanie THC powinno odbywać się wraz z jednoczesnym dostarczaniem CBD. Jednak konieczne są dalsze badania w tym zakresie.

Na koniec kilka słów o marihuanie i tyciu. Czy w ogóle można doszukiwać się takiego związku? Badanie epidemiologiczne przeprowadzone w 2013 roku pokazało, że u osób palących marihuanę wskaźnik otyłości był znacznie niższy niż u tych, którzy nie palili konopi w ostatnich 12 miesiącach. Jednak trudno na podstawie tego badania przekrojowego jednoznacznie ustalić, że konopie powodują redukcję masy ciała. Jedna z teorii jest taka, że wskaźnik BMI u amatorów jointów wynika z adaptacyjnego ograniczania przewodnictwa endokanabinoidowego w mózgu. Podczas gdy THC pobudza apetyt, regularna stymulacja receptorów CB1 przez THC osłabia ich wrażliwość, a stymulacja długotrwała może powodować antagonistyczne uaktywnienie CB1, co przekłada się na hamowanie uczucia głodu. Co więcej, badania na zwierzętach wykazały, że CBD i inny składnik marihuany – tetrahydrokannabiwarin (THCV) – mogą redukować tkankę tłuszczową dzięki zwiększaniu metabolizmu komórek tłuszczowych. Należy tutaj jednak nadmienić, że dostępne „na rynku” środki zawierają znikome ilości THCV. Naukowcom udało się też wykazać, że palacze marihuany mieli o 16% niższy poziom insuliny na czczo niż niepalacze, jak również o 17% niższy wskaźnik odporności na insulinę.

Badania nad marihuaną i jej potencjalnie pozytywnym wpływem na zdrowie są stosunkowo nowe, więc musimy jeszcze trochę poczekać zanim będziemy mogli z czystym sumieniem zapalić jointa. Warto jednak pamiętać, że niezależnie od tego, co w przyszłości odkryją naukowcy, działanie marihuany jest bardzo zbliżone do działania alkoholu, więc w niektórych sytuacjach jej spożywanie powinno być absolutnie zakazane.

Źródło:

 

 

Podobne artykuły:

Dodaj komentarz