Mysa

facebooktwitterpinterest

Ul. Wilcza 60
00-679 Warszawa
https://www.facebook.com/kawiarniamysa/info

mysa niesernikNiesernik z orzechów nerkowca

Wygląda niepozornie z zewnątrz, ale w środku miło zaskakuje. Wnętrze, choć bardzo niewielkie, doskonale zagospodarowane i ciekawie urządzone. Jasne kolory i duża witryna w głównej sali optycznie zwiększają skromny metraż. Na dole, małe stoliki z kanapami w postaci ogromnych, kolorowych puf. Miło, przytulanie i ze smakiem. Bez przepychu, bez nadmiernych dekoracji, można powiedzieć, wręcz ascetycznie, co tylko nadaje lokalowi elegancji.

Kolejnym plusem jest menu. Na pewno największą popularnością cieszą się śniadania w postaci szwedzkiego stołu oferujące przeróżne pasty roślinne, domowej roboty pieczywo wegańskie, warzywa, suszone owoce i granole. Dla wegetarian są naturalne jogurty, mleko i jaja z ekologicznych hodowli. Prócz tego można zamówić gotowe kanapki. Polecam hummusową! Naprawdę smaczna i świeża, bez zbędnych dodatków, bardzo lekka – tzw. kanapka „fit”. 😉 Ciekawym wyborem jest również kanapka o wiele mówiącej nazwie „Ciocia z Ameryki”, która zawiera popularną w USA kombinację masła orzechowego z konfiturą. Co więcej, masło orzechowe jest całkowicie naturalne, przygotowywane przez kucharzy z „Mysy” z orzeszków ziemnych.

Prócz tego są pyszne sałatki i zestawy lunchowe (codziennie do wyboru inna zupa i danie główne), naleśniki i koktajle. Miałam okazję spróbować „Maseczkę Młodości”, czyli zmieszany ogórek, kiwi, daktyl i mięta. Smak, muszę przyznać, ciekawy, a co do potencjalnych walorów odmładzających, to trudno mi się wypowiadać. 😉 Jeśli chodzi o desery to są całkiem smaczne i wiele zależy od tego, co danego dnia serwują. Dzisiaj było, na przykład, pyszne wegańskie ciasto jabłkowe i śliwkowe. Smakowało praktycznie jak jego tradycyjny odpowiednik. Do wyboru są także przeróżne napoje wegańskie, parzone herbaty i kawy.

Generalnie jedzenie bardzo smaczne i świeże, ale warto pamiętać, że „Mysa” nie jest restauracją 100% wegańską, ale wegetariańską, więc niektóre dania mogą zawierać nabiał. Jest to, co prawda, oznaczone w menu, ale zamawiając przy kasie można się pomylić oglądając ciasta i quiche za szkłem. Minusem jest dość długi czas oczekiwania na zamówione dania. Być może wynika to z dużego ruchu w restauracji. Tak czy siak, nie jest to na pewno restauracji typu „fast food”, raczej „slow food”. Można tu wpaść na leniwe śniadanie z przyjaciółmi, które przedłuży się do 2 czy nawet więcej godzin. Przytulna atmosfera panująca w lokalu niewątpliwie skłania do dłuższego zasiedzenia się.

Na koniec warto dodać, że „Mysa” to lokal pro-ekologiczny. Dla osób, które kupują jedzenie na wynos i przynoszą własne pojemniki są przewidziane zniżki. ☺

Podobne artykuły:

Dodaj komentarz