Native Foods Café

facebooktwitterpinterest

Native Foods Café
218 South Clark Street
Chicago, IL 60604
USA
https://www.nativefoods.com/

Restauracja “Native Foods Café” powstała w 1994 roku, w Palm Springs, w Kalifornii. Obecnie w całych Stanach Zjednoczonych jest kilkanaście filii, które zostały docenione m.in. przez „USA Today”, Zagat” czy „VegNews”. I nic dziwnego, bo jedzenie jest przepyszne, a do tego świeże, ponieważ przygotowywane codziennie z najlepszej jakości składników.

Restauracja oferuje dania w 100% wegańskie, choć przeglądając menu po raz pierwszy, można dać się nabrać. A to za sprawą wegańskiego „mięsa” (ang. Native (m)eats), czyli bezmięsnego „kurczaka” i „bekonu”, i sera, który… serem wcale nie jest. Jest natomiast pyszną i zdrową mieszanką  różnych orzechów (w tym nerkowca) i nasion słonecznika. Dlatego bez obaw można zajadać się wszelkimi pastami i daniami meksykańskimi z „serem”, np. cheesy quesadillą albo burrito.

Z kolei jeśli w dalszym ciągu tkwi w nas dusza mięsożercy, można zamówić burgera z kurczakiem, czyli białkiem powstałym z wyjątkowej mieszkanki soi niemodyfikowanej genetycznie, pszenicy i groszku, a do tego – jak to w burgerze – konkretna buła (spokojnie – pełnoziarnista! J), warzywa i domowej roboty dressing. Jeśli ktoś tęskni za KFC, znajdzie tutaj również „skrzydełka z kurczaka” i „nuggetsy”. Jest też burger z „kiełbasą” lub kanapka ze „stekiem”, czyli seitanem.

Do tego mamy bogaty wybór sałatek, zupy w kubku lub miseczce (w zależności od głodu) i wiele innych dań obiadowych, którymi NAPRAWDĘ można się najeść za wszystkie czasy. Jeśli ktoś nie wierzy, że wegańska kuchnia może być sycąca, powinien natychmiast odwiedzić “Native Foods Café”! Jedzenie jest tak dobre, że zgodnie z tym, co powiedział jeden z kelnerów, restaurację odwiedzają wszyscy, również mięsożercy, a weganie paradoksalnie stanowią najmniejszy odsetek wśród klientów. To tylko dowód na to, że dania wegańskie mogą być naprawdę mega smaczne i mega sycące, a przy okazji zdrowe.

Wszelkie substytuty mięsa czy sera, które są tutaj serwowane w niczym nie przypominają tych okropieństw królujących na polskich półkach, które nie dość, że są niezbyt dobre w smaku, to dodatkowo zawierają tyle konserwantów i sztucznych dodatków, że traktowanie ich jako „zdrowego jedzenia” jest jednym wielkim żartem. „Mięso” podawane w “Native Foods Café” jest wykonywane ze świeżych, naturalnych składników. Smakuje wyśmienicie, a prócz tego naprawdę zawiera jakąś wartość odżywczą w przeciwieństwie do wspomnianych substytutów.

Na koniec desery – w zasadzie nie wiem, co mogę napisać poza tym, że są MEGA ZARĄBISTE!!! Słowo daję, że nawet w czasach „niewegańskich” nie zdarzyło mi się zjeść tak dobrych ciastek. Babeczka marchewkowa bije na głowę wszelkie babeczki dostępne w całej Polsce, a może nawet na całym świecie. Jednak dla mnie prawdziwym hitem (i zarazem prawdziwą bombą kaloryczną, ale co tam – raz się żyje!) jest ciastko owsiane z kremem waniliowym. Tak pyszne, że aż brak słów, trzeba przekonać się samemu. Co więcej, te desery nie dość, że nieziemsko smakują to również nieziemsko wyglądają. Zjadłabym je wszystkie, gdyby nie pewna doza przyzwoitości. 🙂

IMG_3053Babeczka marchewkowa 

IMG_3060Prawdziwa uczta wegańska

Podobne artykuły:

1 Response

  1. 2 lipca 2014

    […] „pierwowzory”. W USA istnieje sieć restauracji wegańskich „Native Foods” (więcej: http://vegangirl.pl/native-foods-cafe/) , gdzie serwowane dania wegańskie są tak pyszne, że regularnie stołują się tam również […]

Dodaj komentarz