O mnie

Pewnego dnia stwierdziłam, że nie będę jeść mięsa.  Ta myśl pojawiła się jakby znikąd, ale tak naprawdę miała głębsze podłoże. Nie chciałam jeść zwierząt ani w jakikolwiek sposób przyczyniać się do ich cierpienia. Od dziecka w moim domu były zwierzęta, które funkcjonowały jako pełnoprawni członkowie rodziny. Od małego też pasjonowałam się jeździectwem i niewyobrażalne było dla mnie zjedzenie konia. A w niektórych krajach jest to przecież normą. W Polsce jedzenie psów nazywamy barbarzyństwem, podczas gdy nie mamy najmniejszych oporów, by zjeść świnię czy krowę. Jednym zwierzętom nadajemy cechy niemalże ludzkie, innym odbieramy tak podstawowe zdolności jak chociażby fizyczne odczuwanie bólu. Podejście to wydało mi się na tyle nielogiczne, iż postanowiłam przejść na wegetarianizm. Nie wierzyłam, że moja zmiana diety cokolwiek zmieni w przemyśle mięsnym, ale chciałam to zrobić dla czystości własnego sumienia. Oczywiście, nie było to takie proste. Propaganda robi swoje i ja też uwierzyłam, że wyeliminowanie ze swojego jadłospisu mięsa sprawi, iż moje zdrowie znacznie się pogorszy. Gdzieś z tyłu głowy pojawiał się obraz wątłej, anemicznej wegetarianki, która odmawia sobie najlepszego na świecie pokarmu – mięsa. Dlatego też zmiana diety to był wieloetapowy proces, podczas którego stopniowo eliminowałam różne produkty i sprawdzałam jak to wpływa na moje zdrowie i samopoczucie. Najpierw usunęłam czerwone mięso, potem białe i na końcu ryby. Przez pewien czas bezsensownie tkwiłam w stanie semiwegetarianizmu, naiwnie wierząc, że robię to dla zdrowia. Teraz, po kilkunastu latach czystego wegetarianizmu i kilku latach ścisłego weganizmu, widzę, jak śmieszne i bezpodstawne były moje obawy. Mięso, które uważałam za źródło zdrowia, nie tylko nim nie było, ale wręcz stanowiło prawdziwą truciznę dla ciała i duszy. Najlepszą formę osiągnęłam jako weganka. Jestem osobą bardzo aktywną, czynnie uprawiającą sport. Nigdy nie miałam więcej energii i nigdy nie wyglądałam lepiej. Wierzę, że weganizm to jedyna słuszna droga. Przy obecnej wiedzy i doświadczeniu, po prostu wiem, że produkty odzwierzęce nie są człowiekowi potrzebne do prawidłowego funkcjonowania. Wszelkie niezbędne składniki znajdziemy w roślinach, a przy okazji nie będziemy przyczyniać się do okrutnego wyzysku zwierząt na farmach hodowlanych i niszczeniach naturalnych zasobów, które z tym wyzyskiem są i zawsze były nieodłącznie związane. Jestem pewna, że kiedyś to weganizm stanie się normą, a jedzenie mięsa pozostanie w sferze fanaberii mniejszości.