Półmaraton 2014 – przygotowania rozpoczęte

facebooktwitterpinterest

mousie_twitDaytona Beach, USA 

Od stycznia rozpoczynam przygotowania do mojego trzeciego już półmaratonu – Półmaratonu Warszawskiego, który odbędzie się 30 marca 2014 r. Tym razem postanowiłam wypróbować nowy program oferowany w ramach aplikacji Nike+ – „Coach”.  Plan treningowy został rozpisany na 12 tygodni, uwzględniając biegi 4 razy w tygodniu. Pierwszy – 4.83 km mam już za sobą, po ok. miesięcznym okresie roztrenowania biegowego.

Moja przygoda z bieganiem rozpoczęła się jakieś 6-7 lat temu, gdy postanowiłam lepiej zadbać o kondycję i zrzucić parę zbędnych kilogramów. Wiele dało mi również do myślenia wystartowanie w pewnym biegu ulicznym na 5 km, gdy nie byłam w stanie przebiec tego dystansu bez robienia przerw. Wydawało mi się, że moja kondycja była dość dobra, ale bieganie jest na tyle wymagającą dyscypliną, że dobra kondycja to za mało. Zaczęłam więc biegać rekreacyjnie po Fortach Bema, gdzie wtedy mieszkałam. Park jest naprawdę przyjemny i przyjazny biegaczom, ale niestety, przy większych dystansach zachodzi konieczność robienia kółek.

Na początku były to dwa półgodzinne biegi tygodniowo. Skupiałam się raczej na czasie niż na dystansie, ponieważ nigdy nie sądziłam, że przyjdzie mi do głowy pomysł wystartowania w półmaratonie. A jednak tak się stało półtora roku temu (2012 r.), gdy wiosną powzięłam decyzję, by pobiec w biegu „Wtórpol” organizowanym w Skarżysku-Kamiennej. Dlaczego akurat tam? Głównie dlatego, że Półmaraton Warszawski już miał miejsce, a niedaleko Skarżyska mam działkę, gdzie rodzice spędzają wakacje. Postanowiłam ich odwiedzić, a przy okazji spróbować swoich sił na dystansie 21 km i 97,5 metra.

Trasa półmaratonu „Wtórpol” wiodła przy Zalewie Rejowskim i składała się z dwóch pętli, z dość trudnym odcinkiem pod górkę, po asfalcie. Do tego był sam środek lata i temperatura koło 30 °C. Naprawdę nie spodziewałam się bić jakichkolwiek rekordów, moim celem było po prostu przebiegnięcie tego dystansu. Udało się, a mój czas mile mnie zaskoczył – 2:06. Muszę przyznać, że jak na pierwszy półmaraton i warunki biegu, wynik okazał się w 100% zadowalający i sprawił, że bardziej uwierzyłam w swoje możliwości. Przygotowywałam się z planem treningowym RunKeeper. Biegałam 3 razy w tygodniu, stale zwiększając dystans podczas długiego wybiegania. Dodatkowo przeplatałam trening 3-4 km sprintami, by jednocześnie pracować nad prędkością. Okazało się to zbawienne w chwili zbiegania z górki, gdy wykorzystałam naturalny rozpęd i byłam w stanie go utrzymać na całej długości oraz parę kilometrów później, już na płaskiej powierzchni. Myślę, że właśnie to pozwoliło mi zrobić taki dobry czas.

Jeśli chodzi o aspekt psychologiczny to nie było wcale tak ciężko, jak się spodziewałam. Dla mnie podstawą jest przygotowanie odpowiedniej playlisty z ulubionymi, energetycznymi kawałkami. Podczas treningów słucham zwykle podkastów (publikacji internetowych w formie odcinków radiowych dostępnych na itunes), dzięki którym zwłaszcza długie wybiegania szybciej mijają. A często wręcz nie zauważa się, gdy zaplanowany dystans został pokonany. Poza tym można się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy. Moje ulubione podkasty to The Jillian Michaels Show i Ben Greenfield Fitness oraz wiadomości po angielsku i francusku. Czasem słucham też audiobooków, co również jest świetną metodą na biegową nudę. Natomiast podczas zawodów zawsze mam przygotowaną muzykę.

W Skarżysku podzieliłam dystans na dwie dziesiątki i jak zawsze skupiałam się raczej na kilometrach, jakie pozostały do końca, a nie na tych, które do tej pory przebiegłam. Każdy odcinek przypominał mi konkretny trening, dzięki czemu całość nie robiła aż takiego wrażenia. Moją metodą jest też utrzymywanie spokojnego, regularnego tempa, bez drastycznego przyspieszania i zwalniania. Generalnie najgorsze co można zrobić, to zacząć szalony bieg na samym początku. Wtedy na końcówkę brakuje już energii. Niestety, sporo ludzi właśnie tak robi i w efekcie kończy półmaraton idąc zamiast biegnąc. Nie jestem zwolenniczką brania udziału w tego typu imprezach tylko i wyłącznie dla samego faktu wystartowania. Trzeba realnie oceniać swoje szanse i startować po to, by biec i przebiec, a nie liczyć na łut szczęścia. 

wtorpol
18 sierpnia 2012 r., Skarżysko-Kamienna – półmaraton „Wtórpol”
 

 Kolejny mój półmaraton miał miejsce w marcu 2013 roku, w Warszawie. Do ostatniej chwili nie byłam pewna, czy wystartuję, ponieważ zeszłoroczna zima była wyjątkowo długa i wredna. A w dzień Półmaratonu Warszawskiego na ulicach było ślisko, dalej leżał śnieg i temperatura – z tego co pamiętam – sięgała gdzieś poniżej 0 °C.. Treningi były prawdziwą szkołą przetrwania i walką z samą sobą. Do tej pory nie wiem, jak udało mi się biegać po kilkanaście kilometrów w całkowicie zasypanym śniegiem lesie. Niejednokrotnie było to bardziej brnięcie w zaspach śnieżnych aniżeli bieg. Może właśnie dzięki temu późniejszy start po asfalcie wydawał się znacznie prostszy i pozwolił mi poprawić czas o całe 6 minut. Mimo iż, tak jak poprzednim razem, nie stawiałam sobie żadnego celu czasowego. Za każdym razem chcę po prostu pokonać dystans biegiem i tak będzie również tym razem.

polmaraton_w-wa24 marca 2013 r., Warszawa  – Półmaraton Warszawski

Podobne artykuły:

Dodaj komentarz