raw

facebooktwitterpinterest

raw
51 W Huron St
Chicago, IL
USA

Do tej niewielkiej i niepozornej z zewnątrz restauracji, a właściwie baru fast food, trafiliśmy przez przypadek. Okazało się, że była bardzo blisko naszego hotelu, nieopodal sklepu „Whole Foods”, z którym de facto współpracuje dostarczając gotowe dania.

„raw” jak sama nazwa wskazuje to miejsce, w którym można zjeść tylko surowe potrawy. Witarianizm wegański jest dietą wykluczającą wszelkie produkty pochodzenia zwierzęcego oraz zakazującą poddawania jedzenia obróbce termicznej powyżej 48 °C. U podstaw diety leży pogląd, iż tylko surowe, wegańskie produkty są w stanie dostarczyć człowiekowi wszystkich niezbędnych składników odżywczych. Witarianizm wegański jest obecnie w USA chyba bardziej popularny niż zwykły weganizm, nie wspominając nawet o wegetarianizmie, który już dawno stał się passé. Dla wielu taka dieta to sposób na stracenie zbędnych kilogramów i odmłodzenie skóry, a dla innych po prostu nowa moda. Nie da się bowiem ukryć, że „zwykłe jedzenie” już dawno przestało być za Oceanem „trendy”. Teraz każdy jest na jakiejś diecie, a im bardziej ekstremalnej tym lepiej. Dzięki temu znalezienie przynajmniej kilku restauracji wegańskich w dużym, amerykańskim mieście, takim jak na przykład Chicago, nie stanowi najmniejszego problemu. Na bar witariański można się bowiem natknąć przypadkiem.

Sam lokal jest bardzo mały, ale z dobrze wykorzystaną przestrzenią. Na krzesłach barowych i przy szerokim stole posiłek na miejscu może bez problemu zjeść posiłek kilka osób. Ściana w postaci dużego okna daje naturalne światło i optycznie powiększa dość skromny metraż. Wszystkie dania są elegancko zapakowane w pojemniki „na wynos” (super opcja dla ludzi spieszących się do pracy), dokładnie opisane i umieszczone w specjalnej lodówce. Wystarczy wybrać to, co nas interesuje i możemy delektować się wykwintną kuchnią witariańską. A wybór jest naprawdę spory. Są sałatki, przystawki, wegańskie sajgonki, burrito, burgery, pizze, lasagnie, spaghetti, naleśniki, bezmięsne pasztety, masła, pasty, zupy, kanapki, chleby, koktajle i desery. Tak, tak, to wszystko jest surowe! Smakuje wybornie i naprawdę BARDZO syci. Dodatkowo w „raw” można kupić surowe, naturalne batoniki energetyczne, książki i organiczne kosmetyki. Obsługa jest przemiła, ale to w zasadzie norma w Stanach. 🙂

IMG_3074
Surowa zupka energetyczna z jarmużu, jabłek i bananów. Wygląda okropnie, smakuje wybornie! 🙂

Generalnie nie jestem zwolenniczką witarianizmu, ponieważ uważam, że ugotowanie niektórych potraw aż tak bardzo nie odejmie im wartości odżywczych, a ze względu na lepsze trawienie niekiedy taka obróbka termiczna jest wręcz wskazana. Niemniej lubię odkrywać nowe smaki i kuchnie, więc witariański lunch od czasu do czasu jest idealnym rozwiązaniem. Zwłaszcza gdy smakuje tak dobrze jak w „raw”! Przekonałam się też,  że surowym jedzeniem wegańskim można się…przejeść. J Zapewne wiele osób uważa podobnie jak ja na początku, że taka kuchnia nie może być sycąca. Otóż może i to bardzo, dlatego zamawiając potrawy warto na chwilę zapomnieć o tym, że są surowe i zamówić „normalną” ilość. W moim przypadku była to zupa, dwa dania obiadowe i deser – okazało się zdecydowanie za dużo. W zasadzie to nie pamiętam, kiedy ostatni raz tak się przejadłam i wcześniej przyszłoby mi do głowy, że witariańskie dania mogą być aż tak sycące.

 Jedynym minusem, choć pewnie nie dla wszystkich, są stosunkowo wysokie ceny. Za obfity lunch dwóch osób można bowiem spokojnie wydać bagatela 100 dolarów! Witarianizm wegański uchodzi za dość ekskluzywną dietę, a niepozorność lokalu może być naprawdę złudna. Jednak mimo to warto spróbować takiej kuchni przynajmniej raz. W końcu, czego się nie robi dla zdrowia! 🙂

Podobne artykuły:

Dodaj komentarz