Toksyczne środowisko

facebooktwitterpinterest

alzheimers-brainpuzzle-512

Żyjemy w bardzo toksycznych czasach, choć nawet tego nie zauważamy. Zauważamy natomiast choroby cywilizacyjne, które dotykają coraz liczniejsze grupy ludzi, w coraz młodszym wieku. Zastanawiamy się, dlaczego tak się dzieje, jednocześnie nie zdając sobie sprawy z tego, że w przeciętnym domu znajduje się obecnie aż 500-1000 toksycznych substancji chemicznych i aż dziesięciokrotnie więcej zanieczyszczeń elektrycznych niż 40 lat temu. Nie wspominając już o „bioaerozolach”, takich jak pleśń, roztocza, grzyby, zarodniki, pyłki i inne. Większości z tych substancji nie jesteśmy w stanie poczuć za pomocą naszych zmysłów, co jednak nie oznacza, że nie mają one wpływu na nasz organizm. Problemy z koncentracją, zaniki pamięci, bóle głowy, bezsenność i ciągłe zmęczenie to tylko niektóre z lżejszych symptomów. Inne, znacznie poważniejsze, obejmują m.in. choroby autoimmunizacyjne i neurodegeneracyjne, jak np. choroba Alzheimera.

Choroba Alzheimera jest chorobą nieuleczalną i ostatecznie prowadzi do śmierci pacjenta. Najczęściej dotyka pacjentów po 65. roku życia, ale granica ta stale się przesuwa i chorują coraz młodsi ludzie. Szacuje się, że do 2050 roku choroba dotknie 1 na 85 osób. Najczęstszymi objawami są problemy z pamięcią i osłabienie funkcji kognitywnych mózgu, które nasilają się w kolejnych stadiach choroby. Dodatkowo dochodzi także do zmian w masie mięśniowej i mobilności, często kończąc się całkowitym przykuciem pacjenta do łóżka. Naukowcom nie udało się jak dotąd wskazać jednoznacznej przyczyny choroby Alzheimera. Istnieje jednak wiele hipotez, a badania na ten temat stanowią jeden z bardziej interesujących obszarów zainteresowań współczesnej medycyny.

Najnowsze doniesienia wskazują, że wiele substancji pochodzących z pożywienia, kosmetyków, środków czyszczących, a także plastikowych pojemników na żywność może mieć bezpośrednie przełożenie na rozwój choroby Alzheimera. Ilość toksyn, które nieświadomie dostarczamy do organizmu jest wprost zatrważająca. Naukowcy odkryli, że antacydy, czyli środki zobojętniające kwasy żołądkowe mają związek z pojawieniem się choroby Alzheimera. Tak więc wszelkie tabletki na niestrawność, „poprawiające” trawienie, „usprawniające” wątrobę itp., które obecnie są dostępne w każdej aptece bez recepty i coraz częściej stosowane niemalże przez każdego, niezależnie od wieku, diety i zapotrzebowania, mogą bezpośrednio prowadzić do jednej z najgroźniejszych współcześnie chorób zwyrodnieniowych.

Inną przyczyną jest wysoka zawartość aluminium – metalu, który obecnie możemy znaleźć praktycznie wszędzie. Występuje w wielu lekach, również tych bez recepty, i, jak donoszą najnowsze badania, również w szczepionkach. Aluminium powoli wypiera rtęć, choć de facto jest znacznie groźniejszą neurotoksyną. A przynajmniej tak twierdzi zespół naukowców z Vancouver, którzy swoimi odkryciami wsadzili przysłowiowy kij w mrowisko. Niektórzy lekarze zdyskredytowali wyniki ich badań (mimo iż próby na szczurach zdawały się potwierdzać postanowioną tezę), inni z kolei bardzo zainteresowali się eksperymentem.

Na pewno jednak temat szczepionek stał się w ostatnich latach na tyle gorący, że miliony matek na całym świecie zastanawiają się, czy szczepienia faktycznie będą sprzyjały zdrowiu ich dzieci, czy też wręcz przeciwnie.  A skoro już jesteśmy przy dzieciach, to warto podkreślić, że wszelkie „witaminowe” żelki i inne sztucznie barwione produkty farmaceutyczne adresowane właśnie do dzieci zawierają bardzo duże ilości aluminium. Wszystkie te produkty „petrochemiczne” są pełne substancji rakotwórczych, łącznie z amoniakiem, które powodują reakcje niepożądane układu nerwowego i inne poważne zagrożenia zdrowotne, jak chociażby uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego, zaburzenia pamięci, autyzm, nieprawidłowy rozwój kośćca, i epilepsję.

Aluminium znajdziemy także w wodzie z kranu i wielu kosmetykach stosowanych na co dzień, zwłaszcza w dezodorantach i antyperspirantach, które są dosłownie naszpikowane aluminium chlorohydratem. Taka forma aluminium zatyka pory skórne, aby zahamować naturalny proces pocenia się służący m.in. oczyszczaniu organizmu. Gdy pot nie znajduje ujścia, przenika z powrotem w skórę wraz ze wspomnianymi toksynami. Złogi aluminium odkładają się w mózgu i poważnie uszkadzają układ nerwowy, co może bezpośrednio przekładać się na choroby autoimmunizacyjne i degeneracyjne. Niektórzy naukowcy odkryli także, że toksyny dostarczane codziennie wraz z kosmetykami mają związek z niepłodnością.

Wiele domowych detergentów powszechnego użytku zawiera 1,4-dioksan, który wykazuje silne działanie rakotwórcze. Z kolei płyny do płukania i syntetyczne zapachy (np. takie, które mają nadać naszemu domowy sztuczny zapach morskiej bryzy) podrażniają drogi oddechowe i nasilają objawy astmy oraz licznych alergii, powodują bóle głowy i wiele innych reakcji autoimmunologicznych. Niektóre ze środków czyszczących zawierają dietanoloaminy (DEA) i trietanoloaminy (TEA), które w reakcji z azotynami pochodzącymi ze środowiska lub naszego ciała tworzą rakotwórcze nitrozoaminy. Nitrozoaminy powstają także podczas termicznej obróbki żywności (np. peklowanego mięsa) i samoistnie w trakcie przechowywania żywności oraz w przewodzie pokarmowym niektórych zwierząt. Kolejny argument za niejedzeniem mięsa, zwłaszcza jeśli zapakowane było uprzednio w plastik.

Plastikowe opakowania zawierają bowiem całe mnóstwo szkodliwych substancji chemicznych, które przedostają się do zapakowanej w nie żywności i ostatecznie trafiają do naszego organizmu. Szczególnie niebezpieczne jest podgrzewanie plastikowych pojemników w mikrofalówce, a nawet wystawianie ich na działanie wysokich temperatur latem, przewożąc w nagrzanym aucie. Tak więc „zdrowy model żywienia” zapoczątkowany przez kulturystów, a polegający na noszeniu ze sobą uprzednio przygotowanych posiłków w plastikowych pojemnikach powinien już dawno odejść do lamusa. Nie ma co się podniecać panami wcinającymi ryż z kurczakiem w siłowni, lepiej poszukać szklanych zamienników, które na pewno będą mniej wygodne, ale zdecydowanie zdrowsze. 😉 Poniższa tabela pokazuje zagrożenia, jakie niesie ze sobą plastik:

Zestawienie plastików
Untitled PETE lub PET Politereftalan etylenu (poliester) Działanie rakotwórcze, alcetyd octowy przenika do wody, trudy do oczyszczenia – lepiej nie korzystać z kilka razy z tych samych butelek.
2 HDPE lub PEHD Polietylen o dużej gęstości Brak dowodów na toksyczność, choć w niewielkim stopniu (przy wysokich temp., tłuszczu i oleju) może przenikać do żywności.
3 PCV Polichlorek winylu Niektóre ftalany w PCV są niebezpieczne dla płodów i niemowląt; używany do plastikowych opakowań.
4 LDPE lub PE-LD Polietylen o małej gęstości Brak dowodów na toksyczność.
5 PP Polipropylen Stabilizatory w polipropylenie są substancjami czynnymi biologicznie i mogą potencjalnie uszkadzać przewodzenie nerwowe; przenikają z plastiku.
6 PS Polistyren Mutagen o działaniu rakotwórczym, neurotoksycznym, powodującym uszkodzenia cytogenetyczne (nieprawidłowości na poziomie chromosomów i układu limfatycznego); używany do jednorazowych kubków (np. w kawiarniach) i talerzy.
7 INNE Pozostałe tworzywa sztuczne, w tym akryl, akrylonitryl, poliwęglan Poliwęglan (Lexan) używany do produkcji narzędzi mających kontakt z żywnością, łącznie z butelkami dla niemowląt, bidonami sportowymi, pojemnikami na żywność i zastawą stołową; podstawowy monomer to bisfenol A (BPA), pierwotnie opracowany w latach 30. jako estrogen farmaceutyczny. Niektóre tworzywa, np. polilaktyd (PLA) nie zawierają BPA i są całkowicie bepzieczne.

Oczywiście, to nie wszystko. Można by jeszcze długo pisać o metalach ciężkich powszechnie stosowanych chociażby w stomatologii, pestycydach i herbicydach, mikotoksynach, chlorze czy też wpływie pola elektromagnetycznego. Jednak pozostawię te sprawy do kolejnego wpisu, w którym poruszę także sposoby na „detoksykację” domu i najbliższego otoczenia.

Źródło:

Podobne artykuły:

Dodaj komentarz