Zimna termogeneza

facebooktwitterpinterest

IMG_2741

Wszyscy wiemy, że najskuteczniejszą metodą na pozbycie się tłuszczu jest jego wypocenie, ale nie wszyscy zdają sobie sprawę, że równie skuteczne jest jego…zamrożenie. Bieganie przy minusowych temperaturach, pływanie w morzu, a nawet zimne prysznice w domu to doskonałe metody na podkręcenie naturalnego mechanizmu spalania tłuszczu przez organizm.

Człowiek jest istotą cieplną, gdyż temperatura jego ciała wynosi normalnie ok. 36C. Aby utrzymać to ciepło potrzebujemy dwóch rodzajów tkanek tłuszczowych – białej (WAT), która stanowi naturalną warstwę izolującą, i brązowej (BAT), która generuje ciepło na podstawie reakcji chemicznych zachodzących w organizmie. Tkanka tłuszczowa brunatna jest niezwykle aktywna pod względem metabolicznym i bogata w termogeniny, czyli rozsprzęgacze protonów (UCP), których zadaniem jest tworzenie energii cieplnej bez mechanicznego udziału mięśni. Proces ten nazywamy termogenezą bezdrżeniową.

W chwili narodzin posiadamy podskórną tkankę tłuszczową białą i dość sporą ilość tkanki tłuszczowej brunatnej, która nie tylko zapewnia organizmowi ochronę przed utratą ciepła, ale również to ciepło generuje. Brązowy tłuszcz otula głównie narządy wewnętrzne i arterie szyjne nad obojczykiem, prawdopodobnie po to, by ogrzać krew płynącą do mózgu. W sytuacji, gdy organizm jest wychłodzony, nasze mięśnie mogą albo wytworzyć dodatkowe ciepło dzięki drżeniu albo tkanka tłuszczowa brunatna może zwiększyć produkcję energii z kwasów tłuszczowych za pomocą rozsprzęgaczy protonów. Tkanka tłuszczowa brunatna jest w stanie uwolnić do 300 razy więcej energii na kilogram niż większość innych tkanek. Rozsprzęgacze protonów znajdujące się w brązowym tłuszczu uaktywniają się na skutek działania pobudzonego adrenaliną współczulnego układu nerwowego.

Co ciekawe, wystarczy bardzo niewielka ilość brązowego tłuszczu, by wyprodukować naprawdę sporo energii cieplnej. Zaledwie 20-60 gramów jest w stanie wytworzyć aż do 20% dziennego wydatku energetycznego. Mimo iż zimo pobudza aktywność tkanki tłuszczowej brunatnej u ludzi, to jednocześnie zmniejsza skłonność do drżenia. Wydaje się zatem, że termogeneza bezdrżeniowa, która zużywa dużo energii, przestaje działać w chwili, gdy mięśnie rozpoczynają drżenie, by zachować pokłady tłuszczu i tym samym zapewnić ochronę przed utratą ciepła. Warto też zaznaczyć, że tkanka tłuszczowa brunatna pochodzi z grupy komórek podobnych do tkanki mięśniowej.

Obecnie naukowcy są zgodni co do tego, że każdy z nas posiada jakąś ilość tkanki tłuszczowej brunatnej, mimo iż zmniejsza się ona drastycznie po pierwszym roku życia. Wcześniej uważano, że zanika całkowicie – teraz przeciętnej osobie dorosłej przypisuje się ok. ~60 gr BAT, głównie w okolicach arterii szyjnych, co przekłada się na od 5% do 20% dziennego wydatkowania energii. Wiemy na pewno, że ilość tkanki tłuszczowej brunatnej występuje w odwrotnej proporcji do masy ciała, czyli im osoba grubsza, tym mniej brązowego tłuszczu posiada w swoim ciele. Może się to wydawać nieco dziwne, ale fakty są takie, że im więcej podskórnej tkanki tłuszczowej białej, tym mniejsze zużycie energii, a co za tym idzie słabsza aktywność tkanki tłuszczowej brunatnej.

Ilość brązowego tłuszczu jest sprawą indywidualną, ale odkryto, że częściej pojawia się u kobiet niż u mężczyzn. U niektórych ludzi występuje też rodzaj „beżowej” tkanki tłuszczowej w miejscu, gdzie normalnie jest tkanka tłuszczowa brunatna, jednak nie posiada ona rozsprzęgaczy protonów, więc nie wykazuje takiego samego działania jak brązowy tłuszcz. Naukowcy przypisują te różnice uwarunkowaniom genetycznym. Zauważono także, że u osób, które posiadają wysoki poziom miostatyny, czyli białka w organizmie ograniczającego rozwój mięśni, aktywność tkanki tłuszczowej brunatnej jest niewielka. Myszy, u których usunięto miostatynę nie tyły, miały znacznie więcej brązowego tłuszczu i lepiej rozwiniętą tkankę mięśniową. Nowo odkryty hormon, produkowany przez aktywne komórki mięśniowe, o nazwie „iryzyna” może wpływać na interakcję pomiędzy tkanką mięśniową a tkanką tłuszczową brunatną. Naukowcy uważają, że iryzyna może przekształcać biały tłuszcz w brązowy i bezpośrednio wpływać na mięśnie, dzięki czemu podawana sztucznie może działać na organizm identycznie jak trening (sic!).

Kolejna ciekawostka jest taka, że niektóre pokarmy mogą zwiększać aktywność tkanki tłuszczowej brązowej pobudzając generowanie ciepła w organizmie. Argumentowano, że skład odżywczy danego posiłku, czyli białka, tłuszcze i węglowodany, ma wpływ na efekt termiczny jedzenia. Posiłki wysokobiałkowe i niskotłuszczowe mogą ponoć zwiększać zużywanie energii cieplej w organiźmie. Dodatkowo, podobną rolę pełni kapsaicyna nadająca ostry, piękący smak niektórym potrawom. Nie bez powodu wiele suplementów diety zawiera ów składnik.

Tkanka tłuszczowa to niezwykle skuteczne „narzędzie” w walce ze zbędnym tłuszczem na ciele. Mimo iż wraz z wiekiem jej ilość drastycznie spada, nawet nieduży odsetek może okazać się skuteczny. Istnieje kilka sposobów na zwiększenie aktywności BAT – odpowiednie pożywienie, ćwiczenia fizyczne i zimna termogeneza. Skuteczność tej ostatniej metody potwierdziły m.in. badania amerykańskich i japońskich naukowców w 2013 roku. Ponoć wystarczy obniżyć temperaturę w sypialni, by uzyskać zadowalające efekty. Jednak spalanie tłuszczu to nie wszystko. Zimnej termogenezie przypisuje się wiele innych zalet, m.in. zwiększanie płodności i poprawę ogólnej sprawności seksualnej, regulowanie gospodarki hormonalnej, poprawa działania nadnerczy i tarczycy, obniżanie poziomu cukru we krwi i tym samym tłumienie apetytu, wzmacnianie układu odpornościowego (zwiększona produkcja leukocytów i granulocytów) i zwiększanie tolerancji na ból, redukcja stanów zapalnych w organizmie.

Zimna termogeneza jest obecnie w fazie badań, ale terapia zimnem tak naprawdę znana jest od bardzo dawna. Dla przykładu, opuchliznę obkładamy lodem, a krwawiący palec wkładamy pod zimny strumień wody, w wywietrzonej sypialni o niższej temperaturze śpi się znacznie lepiej niż w duszym pokoju, a zimny prysznic bardziej orzeźwia niż rozleniwiająca gorąca kąpiel. Dlatego warto spróbować i nie unikać zimna za wszelką cenę.

IMG_2798

Źródło:

Magazyn „FitnessRX” (kwiecień 2014, vol. 13, nr 2)

http://www.bengreenfieldfitness.com/2012/09/burning-more-fat-with-cold/

Podobne artykuły:

Dodaj komentarz