Życie bez mleka

facebooktwitterpinterest

no milk

Przemysł mleczarski to przede wszystkim niewyobrażalnie wielkie pieniądze, które sprawiły, że cały świat uwierzył, iż mleko jest nam naprawdę potrzebne do zdrowia. Pisałam już o kampanii „Pij mleko – będziesz wielki”, która najpierw zrobiła furorę na całym świecie, a niedługo potem zniknęła z bilbordów, choć niekoniecznie ze świadomości ludzi. Do tej pory dosłownie setki milionów rodziców podają swoim dzieciom produkty mleczne naiwnie wierząc, że dzięki nim będą miały „mocne kości” (cytat z pewnej reklamy).

Rodzicom można jednak wybaczyć, że nie posiadają odpowiedniej wiedzy i za bardzo dali się zmanipulować reklamom, ale co zrobić, gdy podobne poglądy głoszą lekarze i dietetycy? Tego uczą ich przecież na studiach, o tym czytają w podręcznikach, to jest w końcu powszechna wiedza, jeszcze do niedawna całkowicie niepodważalna. Na szczęście, znalazło się paru naukowców, którzy postanowili pójść pod prąd i zadać kłam tej „prawdzie”. Oczywiście, zanim ludzie zmienią swoje poglądy i będą w stanie przestawić się psychicznie na inny tor myślenia minie trochę czasu, ale i tak dobrze, że o szkodliwości mleka i ogólnie nabiału zaczyna się mówić w mediach coraz częściej i coraz bardziej otwarcie.

Przez ostatnie dziesiątki lat, mleko krowie i jego pochodne (sery, jogurty, lody, serwatka (obecnie z powodzeniem sprzedawana jako odżywka białkowa dla sportowców), kefir, masło) stanowiły podstawę diety Amerykanów. Były promowane w ramach tzw. Unified Marketing Plan, którego budżet wynosił bagatela 165 mln dolarów rocznie i nie chodziło bynajmniej tylko o reklamę. Ustawa federalna narzuciła szkołom obowiązek dostarczania kartonów mleka do szkół, w przeciwnym razie szkoły miały utracić dofinansowanie od państwa. W Polsce również przez pewien czas funkcjonowała podobna strategia i dzieci jeszcze parę lat temu dzieci do drugiego śniadania dostawały „łaciate”. Fakt, że niektóre nie tolerują laktozy był w ogóle bez znaczenia. W USA, ze względu na zróżnicowanie etniczne, problem ten jest jeszcze bardziej poważny – aż 90% Afroamerykanów, 70% Azjatów i 15% białych nie jest w stanie prawidłowo trawić mleka. Jednak nie zważając na te i inne problemy zdrowotne, mleko mniej więcej od lat 80 wzbijało się na szczyt. Połowa spożywanego nabiału (obecnie ok. 265 kg na głowę rocznie) pochodzi z serów, które są chyba najgorszym źródłem nie zdrowszych tłuszczów nasyconych.

Ser jest obecnie dodawany praktycznie wszędzie – do przekąsek, kanapek, pizzy, hamburgerów, itd. Według artykułu opublikowanego w 2010 roku w „New York Times”, 1 kawałek pizzy zawiera aż 2/3 więcej zalecanej dziennej dawki tłuszczów nasyconych (sic!). Nic dziwnego, że wraz z coraz większą miłością do sera, rozwija się na całym świecie epidemia otyłości. Ponadto, wiele odmian sera zawiera enzym trawienny zwierząt – podpuszczkę. Podpuszczka znajduje się w dużych ilościach w śluzówce żołądka cielęcego, co sprawia, że ser w większości przypadków nie jest wcale wegetariański, jak to się powszechnie zwykło uważać.

Jednak podpuszczka to nie wszystko – według danych PETA, w niektórych niskogatunkowych serach znaleziono ropę pochodzącą z zainfekowanych pęcherzy krów. Krowy hodowane w fatalnych warunkach, faszerowane hormonami i antybiotykami przenoszą wszystkie swoje choroby i toksyny do mleka, dlatego nabiał przyczynia się nie do poprawy zdrowia, a wręcz przeciwnie – sprzyja m.in. do rozwojowi cukrzycy i nowotworu. Jeżeli już ktoś musi jeść ser, lepiej żeby kupował ten wysokogatunkowy, który oczywiście jest droższy, ale przynajmniej zawiera mniej szkodliwych „dodatków”.

Człowiek to jedyne zwierzę, które przez całe życie (sic!) konsumuje mleko pochodzące od innych gatunków, np. krów, kóz, itd. Jest to nie tylko nielogiczne, ale wręcz szkodliwe dla zdrowia. Coraz więcej badań naukowych jednoznacznie pokazuje, że spożywanie nabiału przyczynia się m.in. do problemów trawiennych (np. syndrom jelita drażliwego, choroba Crohna, zatwardzenie, wzdęcia, otyłość), zapalenia ucha środkowego (otitis media), przekrwienia zatok i nieżytu nosa, problemów skórnych (np. wysypka, pokrzywka, zapalenie skóry, egzema i trądzik), cukrzycy typu dziecięcego, astmy, zapalenia stawów, nowotworu (np. chłoniaki, białaczka). Według badań dr. T. Campbella opublikowanych w głośnej książce pt. „China Study”, najgorsze jest białko mleka krowiego.

Nabiał prowadzi do skażenia bakteryjnego (salmonella, gronkowce, bakterie z rodzaju Listeria, pałeczka okrężnicy, Mycobacterium paratuberculosis), którego nie da się całkowicie wyeliminować nawet w procesie pasteryzacji. Wszelkie produkty pochodzenia zwierzęcego, łącznie z nabiałem, zbierają różnego rodzaju szkodliwe substancje, które systematycznie zatruwają nasz organizm. Wśród nich znajdziemy, m.in. hormony. Aby zwiększyć produkcję mleka, krowom podaje się rbGH, czyli hormon wzrostu bydła, który jednocześnie podwyższa poziom insuliny i tym samym sprzyja rozwojowi komórek rakowych (dr Holmes, Dietary correlates of plasma inslulin-like growth factor I and inlusin-like growth factor binding protein 3 concentrations. Cancer Epidemiol Biomarkers). Oprócz hormonów bydło jest karmione antybiotykami, co nie tylko obciąża nasz organizm, ale powoduje także, iż uodparnia się on na niektóre szczepy bakterii, co w efekcie może prowadzić do rozwoju wielu poważnych chorób.

Kolejnym problemem jest zespół nieszczelnego jelita. Nabiał, gdy przechodzi przez błonę śluzową jelita może powodować jego stan zapalny i związane z nim nieprawidłowe reakcje układu odpornościowego, ponieważ do krwioobiegu dostają się produkty przemiany materii, toksyny i drobnoustroje. W rezultacie, dochodzi do nietolerancji pokarmowych i alergii, niestrawności, biegunek, bóli głowy i brzucha, chronicznego uczucia zmęczenia, problemów skórnych, astmy i choroby Crohna. U osób, które już wcześniej doświadczały podobnych dolegliwości, nabiał, cukier i gluten mogą je nasilać i pogarszać ogólny stan zdrowia (Bahna, S. Allergies to Milk. Grune & Stratton, New York). Przy czym, warto tu zaznaczyć, że prawidłowe funkcjonowanie jelit ma znaczenie nie tylko dla naszego układu trawiennego, ale również odpornościowego – niektórzy uważają, że aż ¾ naszej odporności zależy właśnie od kondycji jelit. Dodatkowo, jelita produkują 90% serotoniny, tzw. „hormonu szczęścia”.

Oprócz kwestii czysto zdrowotnych, nie wolno też zapominać, że produkcja nabiału powoduje destrukcyjne dla środowiska wyczerpywanie naturalnych zasobów świeżej wody, a także prowadzi do jej zanieczyszczenia. Nie wspominając już o aspektach etycznych masowej hodowli bydła i karmienia krów hormonami celem podtrzymania ciągłego wytwarzania mleka, co jest nienaturalne zarówno dla samych zwierząt, jak i ludzi, którzy potem to mleko konsumują. Alternatywą są liczne mleka roślinne (np. migdałowe, ryżowe, owsiane), wytwarzane w znacznie lepszych warunkach i o wiele zdrowsze. Poza tym, to co należałoby zrobić już na początku, to zmienić swój system myślenia o nabiale jako nieodłącznym elemencie diety.

hala_udojowa

Źródło:

Podobne artykuły:

2 komentarze

  1. K napisał(a):

    Problem w tym, że wcale nie jesteśmy jedynym gatunkiem żywiącym się obcym mlekiem przez całe życie.

    Bąkojad czerwonodzioby żywi się m.in. podkradanym przez siebie mlekiem antylop.
    Żyjące na Gwadelupie koty, ale również mewy i kruki podkradają i piją mleko słoni morskich.
    Również domowe zwierzęta (koty, ale też i psy) nie gardzą krowim mlekiem, jeśli tylko mają okazję trochę takiego podkraść/spróbować.
    Więc z tą naszą „wyjątkowością” bym nie przesadzał – jedyne co nas różni to to, że podkradanie zamieniliśmy w hodowlę.
    Tyle że jeśli zwierzęta nie uważałyby mleka za warty grzechu rarytas, nie uciekałyby się do różnych sztuczek (patrz wspomniane wyżej podkradanie) byle tylko je zdobyć.

    Co do reszty artykułu, w Europie wygląda to nieco inaczej niż w USA – a artykuł opisuje wyłącznie sytuację z tego kraju.
    U nas hodowla nie jest aż tak uprzemysłowiona a hormony czy środki farmakologiczne dostępne w USA częstokroć zwyczajnie zakazane.

    Dlatego opisywanie zgubnych skutków picia mleka opierając się wyłącznie na przykładach pochodzących z tego kraju uważam za mocno naciągane.

  2. Milena napisał(a):

    Na Pubmed, Medscape ani Research Gate, czyli w miejscach gdzie kazdy liczacy sie choc troche naukowiec publikuje swoje prace nie znalazlam niczego co sugerowaloby negatywny wplyw mleka na zdrowie. Co wiecej, praca, na ktorej opiera pani swoje poglady pochodzi z 1994 roku, czyli sprzed ponad 20 lat. Piszac jakikolwiek artykul, naukowiec nie moze podpierac swoich tez artykulem starszym niz 10 lat. Rozumiem, ze prawdopodobnie wystarczy pani tekt przeczytany w gazecie, pisany przez dziennikarza a nie naukowca, ktory opiera swoje teorie na zdaniu „naukowcow”, ktorzy byc moze nie istnieja, aby przyjac za pewnik to co czyta. Jesli jednak chce sie szeczyc te wiedze wypada sprawdzic lub chociaz zastanowic sie, czy to o czym zamierza pani pisac na pewno jest prawda. W ogromnej mierze nie jest z kilku prostych powodow. Po pierwsze nietolerancja laktozy, jak sama pani wspomniala, wystepuje czesciej lub rzadziej w zaleznosci od pochodzenia etnicznego. Mowiac prosciej, istnieje cos takiego jak ewolucja, ktora sprawia, ze czlowiek przystosowuje sie do warunkow, w ktorych zyje. Jesli w Afryce lub Azji picie mleka nie jest popularne to w konsekwencji osoby tam mieszkajace nie maja enzymow pozwalajacych na calkowite jego trawienie. Ich ciala rezygnuja z produkcji laktazy – enzymy rozkladajacego lakoze. Jesli w spoleczenstwie od dawna spozywa sie mleko i jego przetwory, oczywistym jest, ze organizmy tych osob sa przystosowane do calkowitego strawienia mleka. Jesli ktos od zawsze pije mleko i czuje sie dobrze, dlaczego nagle mialby przestac? Przeciez jest ono zrodlem znacznej ilosci bialka i wapnia! Osoby cierpiace na nietolerancje laktozy, moga pic mleko bez laktozy, ktore zawiera wszystkie skladniki odzywcze oprocz tego jednego cukru.
    Po drugie, czy pani wie po co stosuje sie antybiotyki? Otoz stosuje sie je w przypadku choroby wywolanej przez bakterie. Dlugo stosowane antybiotyki nizcza flore bakteryjna jelit i skory i powoduja biegunki i inne dolegliwosci. Po co wiec producent mleka mialby podawac antybiotyki krowom? Chyba tylko wtedy, gdy jest ona faktycznie chora, ale wtedy musi wyrzucic jej mleko. W Polsce (podejrzewam, ze w calej UE) jest zabronione oddawanie mleka od krowy zazywajacej jakiekolwiek leki. Jesli mimo wszystko producent zdecyduje sie oddac takie mleko i zostanie to wykryte w badaniach w mleczarni, tego samego dnia dostaje zakaz oddawania mleka do tej mleczarni, i nie dotyczy to tylko tej krowy ale calej hodowli. Kto wiec robilby cos takiego? Pisze pani tez o sterydach i niestety znow sie pani myli, bo sterydy jesli sa podawane to zwierzetom miesnym, czyli takim, ktore zabija sie na kotlety, i ktore nigdy nie sa dojone. Po trzecie nie wiem jaki kraj ma pani na mysli piszac, o zlych warunkach hodowli, bo w calej UE obowiazuja scisle przepisy na temat tego w jakich warunkach ma mieszkac krowa.
    Po czwarte pisanie, ze spozywanie mleka powoduje chorobe Crohna jest kompletna bzdura. Nikt jeszcze nie poznal dokladnej przyczyny tej choroby. Moze ma pani na mysli to, ze osoby chorujacy na te chorobe, w przypadku zajecia jelita cienkiego nie moga pic mleka? Laktaza produkowana jest w jelicie cienkim i w przypadku, gdy jest ono owrzodzone, powierzchnia produkcyjna laktazy automatycznie jest mniejsza, co w konsekwencji prowadzi do nietolerancji laktozy.
    Nietolerancje pokarmowe sa coraz czestszym zjawiskiem w dzisiejszych czasach ale jest to spowodowane jedzeniem wysoko przetworzonego jedzenia, zawierajacego mnostwo konserwantow i ulepszaczy smaku. Cialo bombardowane takimi rarytasami po jakims czasie nie wie co jest dobre a co nie i zaczyna reagowac zle takze na produkty, ktore nie sa szkodliwe.
    I na koniec chce tylko dodac, ze ssaki lubia mleko i chetnie je pija. Nie, nie tylko ludzie ale tez koty, psy, swinie i nawet krowy. Jesli krowa jest spragniona to potrafi napic sie wlasnego mleka.
    Pozdrawiam z The Institute of Molecular Medicine and Cancer Research, Brunel University, London.

Dodaj komentarz